niedziela, 23 lipca 2017

Książka Lipca

Zdecydowanie książką lipca jest "Za zamkniętymi drzwiami " B.A Paris.
Książkę poleciła i pożyczyła mi koleżanka, długo leżała w szufladzie i czekała na swoją kolej. Teraz kiedy doczytałam kilka książek M. Szwaja postanowiłam po nią sięgnąć.

Zanim chwyciłam książkę nie czytałam kompletnie żadnych o niej opinii , nawet nie przeczytałam z tyłu opisu , po prostu zaczęłam czytać. Bardzo przypadła mi do gustu też forma wydania mojego egzemplarza, lubię pożółkłe, grube strony i większy druk.
Przeczytałam ją w jeden dzień.



Poznajemy tu los Grace. Grace jest kobietą koło 40, pracuje w dużej firmie, ma dobre stanowisko, opiekuje się swoją siostrą chorą na downa Millie. Pewnego razu pod czas spaceru z siostrą poznaje przystojnego Jacka. Mężczyzna ideał, tak jej się wydaje.
Bardzo szybko się zaręczają a potem biorą ślub, do ślubu ich życie to raj.
Nagły wypadek Millie chwilę przed ceremonią, dziwne zachowanie Pana Młodego w noc poślubną- zaczynają się schody...

Z zewnątrz Jack i Grace to idealne małżeństwo. Wpatrzeni w siebie, zawsze blisko siebie, słuchający siebie nawzajem. On wzięty adwotak, nie przegrał jeszcze żadnej sprawy , zajmuje się sprawami maltretowanych kobiet. Ona nie musi pracować, idealnie gotuje, trochę maluje , trochę szyje. Perfekcyjna Pani Domu. Mieszkają w pięknym domu, ogrodzonym wysokim murem, z kratami w oknach - dla bezpieczeństwa... Czy aby na pewno ?
Grace nigdzie nie wychodzi sama, nigdy nie obiera telefonów, nie posiada komórki...
Tylko jedna Esther zdaje się zauważać że coś tu nie gra.

Książka ta jest naprawdę dobrym thrillerem wciąga od pierwszej strony. Autorce przez całą książkę udało się zbudować napięcie i klimat przez co czujemy się tak, jakbyśmy byli w tej historii.
W pewnym momencie zakręciła mi się łza w oku, w innym zaciskałam pięści ze złości.
Książka jest podzielona jakby na dwa elementy, jest czas "teraz" i "kiedyś", co dodatkowo buduje napięcie ,a każda z tych części kończy się w taki sposób, że nie jesteśmy w stanie książki ani na chwilę odłożyć.

Czytając tą książkę dochodzi się do wniosku, że takie sytuacje gdzieś w koło nas mogą się dziać i nikt  o tym nie wie. To jest straszne !
B. A Paris do samego końca trzyma nas w niepewności, do ostatniej chwili nie wiemy jak sprawy się potoczą, jaki będzie finał.

Dawno nie czytałam tak dobrej książki. Aż boję się ją opisywać, żeby nie zdradzić za dużo szczegółów .
Czekam na ekranizację , książka jest idealnym scenariuszem na film.
Z tego co wyczytałam jest to pierwsza książka tej autorki, życzę aby na jednej nie poprzestała i oby inne były równie dobre jak "Za zamkniętymi drzwiami ".






Maska do włosów Ziaja Kozie Mleko

Uff wracam powoli do żywych.
Nie było mnie tu trochę, ponieważ w krótkim czasie odwiedziłam dwa razy szpital , z czego jedna wizyta zakończyła się małą operacją, ale o tym może powstanie osobny post. Muszę to sobie poukładać.

Póki co wróćmy do mojej opinii na temat maski do włosów.

Maska do włosów Ziaja Kozie Mleko



Z tej serii używałam tylko balsamów do ciała ewentualnie kremów do rąk, nie przepadam za jej zapachem.
W sklepie skusiła mnie ceną : około 7 zł oraz przeznaczeniem. Moje włosy są ostatnio bardzo przesuszone, czego nie mogę zrzucić na słońce itp bo zwyczaje go nad morzem za wiele nie ma :)

Maska przeznaczona jest do włosów suchych, szorstkich i bez połysku. Ma te włosy nam wzmocnić , odbudować, poprawić elastyczność co z kolei ma zapobiec kruchości i łamliwości włosa oraz wygładzić.
Zalecana jest do włosów często poddawanym farbowaniu bądź stylizacjom .


Przyznam, że nie zwracam uwagi na skład kosmetyków, co jest powodem do wstydu, ale jeszcze się tego nie nauczyłam.




Tę maskę tak jak wszystkie z Ziaii nakładamy na mokre włosy na 3-5 minut ,najlepiej przy tym wmasować ją delikatnie we włosy, a następnie dokładnie spłukać.


Moje wrażenia :

Maska jest wyjątkowo gęsta jak na produkty tego typu z Ziaii, jest też bardzo wydajna. Wystarczy naprawdę mała kapka na dość sporą ilość włosów. Ja posiadam włosy trochę za łopatki, maskę nakładam na włosy które nie stykają się ze skórą głowy (mam dość tłustą skórę głowy przez co włosy szybko się przetłuszczają i wyglądają dość ciężko przy głowie ) i do tego wystarczy mi około 5 ml maski. Maskę z pojemnika wybieram łyżeczką od syropu :) 

Ma ona typowy dla produktów z serii kozie mleko zapach. Jest on bardzo intensywny i dość ... chemiczny kiedy maska jest w pojemniku, traci na wyrazistości kiedy maskę nakładamy na włosy i w tym momencie zapach przestaje mnie drażnić, po spłukaniu zapach nie zostaje na włosach.
Maska bardzo fajnie działa na moje włosy. Są po niej miłe w dotyku, łatwo się rozczesują, nie plączą się i wyglądają jakbym je lekko prostowała, końcówki wyglądają na zdrowsze. Efekt ten utrzymuje mi się najczęściej do końca dnia. Włosy myję codziennie, maskę używam co drugie- trzecie mycie. nie czuję żeby były jakoś mocno obciążone ani żeby szybciej się przetłuszczały. 
Jestem zadowolona z efektów, mam w planie kupić szampon z tej samej serii. 

Efekt fajny, działanie fajne, cena jeszcze lepsza :) Jestem zadowolona z tego zakupu, nie wykluczam kupienia jej ponownie .

sobota, 15 lipca 2017

Paznokcie

Poniżej pokażę zdjęcia moich paznokci mających już tydzień.
Nie wyglądają jakiś super rewelacyjnie , ale nie są też straszne.
Są to paznokcie przy normalnym funkcjonowaniu : sprzątanie , praca wszystko jak zawsze. Myślę że trwałość tych manicure to zasługa top coat z wibo. Paznokcie dziś wieczorem zmywać będę i na razie nie robię nic nowego musze dać im odpocząć , trochę wymaga tego od mnie inna sprawa , ale wykorzystam to na lekki oddech i regenerację dla nich.
Poniżej fotki

czwartek, 13 lipca 2017

Wyprzedaże...

Z reguły nie lubię robić zakupów odzieżowych ponieważ jestem raczej dużą osobą i ciężko jest mi w sieciówkach znaleźć coś na swój rozmiar, ale wczoraj jakoś wyjątkowo dobrze mi szło ! I co dziwne nawet na wyprzedażach udało mi się trochę rzeczy upolować.


Na promocji Rossmanna 2+2 , która teraz obowiązuje na kosmetyki do opalania i poopalaniu, kremy z filtrem do twarzy, kosmetyczki i aerozole na komary.
Kupiłam sobie Ziaja Mleczko przyspieszające opalanie,
Ziaja spray na komary
Off sprawy na komary 
i dla Mamy krem do twarzy z wysokim filtrem. 
Za wszystko razem zapłaciłam około 25 zł.





Część prezentu dla Teściowej na urodzimy, ramka z Pepco - 15 zł 




Koszyk filcowy z Pepco , promocja 6,99 zł. Już kiedyś wpadł mi w oko, ale cena mnie powstrzymywała przed zakupem. Teraz nie mogłam przejść obojętnie .





Z reguły nie kupuję książek. Czytam raczej dużo, ale nie lubię książek gromadzić, mam w domu dosłownie kilka, większość z nich to prezenty. Tę książkę kupiłam ponieważ nie była dostępna w bibliotece oraz to co najważniejsze napisała ją wnuczka mojej znajomej.
Muszę nadrobić trochę zaległości biblioteczne , bo już gonią mnie terminy .






Mąż kupił sobie kurtkę w Cropp. Była na przecenie, kosztowała 50 zł 




Bluza z Cropp dla mnie. Bardzo miła w dotyku, ładny odcień szarego za całe 30 zł !







Kolejna bluza dla mnie z Cropp, tym razem ciut grubsza od tej z kapturem.
Również szara :) no i cena bardzo fajna - 30 zł



Koszulka z Sinsay.
Mam już kilka koszulek od nich, są całkiem spoko.
Ta kosztowała 10 zł i również jest szara. 
Chyba z powodu pogody mi tak szaro .




Również Sinsay. Portfelik. Przyda mi sie do mniejszej torebki lub gdy nie potrzebuję ze sobą nic poza dokumentami i kartą, do tej pory wciskałam wszystko w kieszenie, co nie koniecznie dobrze wpływało na stan kart czy dokumentów 
Portfelik kosztował 10 zł 






Ciężko było mi uchwycić kolor portfela ponieważ zdjęcia robione były już późnym wieczorem, przy świetle lamp.


Jeansy z KiK , cena 70 zł.





wcześniej opisywany plecak z Decathlon


Jestem mega zadowolona z zakupów, wydałam stosunkowo niewiele w stosunku co do ilości rzeczy zakupionych. Całe zakupy trwały dosłownie 2 godziny i w tym czasie jeszcze zdążyliśmy ogarnąć niewielkie zakupy spożywcze :)

niedziela, 9 lipca 2017

Kaiazki - czerwiec

W czerwcu czytałam dużo . Na koniec miesiąca przeczytałam jeszcze dwie książki .

Dziewice do boju Monika Szwaja

Jest to druga część książki Klub mało używanych dziewic .
Opowiada ona ich dalsze losy , książka z humorem , lekka łatwa i przyjemna .
Przeczytałam ją w sumie na 2 czy 3 razy na tyle wciągała i nie męczyła że w każdej wolnej chwili można było po nią sięgnąć .

Nie dla mięczaków Monika Szwaja
Książka mającą około 100 stron a czytalam ja naprawdę bardzo długo. Szło mi to dość ciężko. Choć w sumie nie wiem czemu .
Poznajemy tu życie Piotra. Właściciel dużej firmy IT , kiedyś śpiewaka chórze .
Poznajemy jego kiedy opuszcza sąd po sprawie rozwodowej. Wracając z sądu staje przed fontanna gdzie ratuje przed utopieniem chłopca i w tym właśnie momencie poznaje Mysze - kobietę która niczym się nie wyróżnia , jest zwykła , szara a jednak czymś go ujęła .. i tak poznajemy Piotra i fragment jego życia. Po rozwodzie odwraca się ono o 180 ° .

Właśnie zaczynam czytać Matka wszystkich lalek Monika Szwaja.

Kruche ciasto z porzeczkami

Moje ulubione ciasto w sezonie letnim.
Nie jest skomplikowane i zawsze wychodzi .

Ciasto kakaowe :
- 1,5 szkl mąki
- 1 łyżka ciemnego kakao
- 125 g margaryny lub masła koniecznie z lodówki
- 0,5 szkl cukur
- 2 żółtka ( jak mam bardzo małe jajka daje 3 , białka wykorzystamy również  )
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 0,5 opakowania cukru waniliowego

z tych składników należy szybko ugnieść ciasto. Nie zagniatac go zbyt długo , tylko do połączenia się składników . Ciasto podzielić na dwie części , owinąć w folię lub włożyć w woreczek i schować do lodówki na minimum 2 godziny .
Jeśli chcemy ten proces przyspieszyć można włożyć ciasto na około 30 -45 minut do zamrażarki.

Masa kokosowa
- 2 białka ( 3 jeśli jajka były małe )
- szczypta soli
- 0,5 szkl cukru
- 0,5 torebki proszku budyniowego śmietankowego
- 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
- 200 ml kwaśnej śmietany 18%
- 50 g wiórków kokosowych
- 1,5-2 szkl czerwonych porzeczek  ( praktycznie każdy owoc sezonowy można użyć )
- cukier puder do posypania ( ja nie używam ponieważ dla mnie ciasto samo w sobie jest dość slodkie ) .

Białka ubijamy na sztywno piane z odrobiną soli  stopniowo dodając cukier .
Następnie dodać śmietanę , budyń , mąkę ziemniaczaną oraz wiórki kokosowe.
Wymieszać wszystko za pomoca łopatki z żeby nie stracić puszystości masy
Piekarnik nagrzać do 180 ' C
Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia lub wysmarować masłem i obsypać bułka tarta.
Połowę ciasta z lodówki zetrzeć na tarce na dużych oczkach i wysypać na dno tortownicy, na wierzch wykładamy masę z białek na nią wykładamy owoce , na wierzch zetrzeć druga część ciasta .
Piec ok 45 minut , gdy ciasto wychodzinam wysokie należy wydłużyć okres pieczenia do około godziny .

Smacznego !!

poniedziałek, 3 lipca 2017

Balkon

W tym roku na pomorzu pogoda nie rozpieszcza, praktycznie każdy weekend jest albo deszczowy albo pochmurny w tygodniu też pojedyncze dni są typowo letnie.
Właśnie jak pisze tego posta wiatr próbuje mnie zwiać z balkonu :)

W tym roku balkon również obsadzilam w surfinie. Tym razem kolory trochę jaśniejsze niż w zeszłym roku.
Surfinie lubię za ilość kwiatów , kolory oraz łatwość w utrzymaniu. Co prawda trzeba najlepiej codziennie obrywać przekwitnięte kwiaty , ale nie jest to aż tak uciążliwe . Cena kwiatów też jest ok.
W tym roku kupiłam również nowe pnącze . Zdecydowałam się na powój w ciemno fioletowym kolorze. Na razie powój odbija , ponieważ dopadła go jakąś lekka choroba ale już jest lepiej .
Kupiliśmy wreszcie porządne poduchy na sofę . Kosztowały około 180 zł kupiliśmy je na wymiar przez firmę znalezioną na allegro. Kolor ładny , materiał wydaje się być wytrzymały i wodoodporny, a co najważniejsze dla nas pokrowce z poduch można ściągnąć i wyprać.
Poduchy są wygodne i wcale nie czuć że siedzi się na europalecie.
Mam w planach dorzucić na sofę kilka małych poduszek np w kolorze miętowym lub błękitnym - muszę udać się do Pepco :)
W tym roku również dokupiłam dwie samonawadniające doniczki , mam nadzieję że pod koniec sezonu upoluję gdzieś na promocji jeszcze że trzy , może cztery. Takie doniczki ułatwiają utrzymanie kwiatów w dobrej kondycji. Polecam takie rozwiązanie .
W planach mamy jeszcze dokupienie stolika na balkon , na razie rolę stolika pełni stary remontowy taboret.

Zapraszam do obejrzenia fotek z balkonu :)