poniedziałek, 27 marca 2017

Salon - dodatki

Powoli wracam do zdrowia, jeśli jutro okaże się , że płuca mam czyste, to wracam do pracy a co za tym idzie zapewne będę miała mniej czasu na wpisy.
Dziś poświęcę chwilę na dodatki w salonie.



Zanim rozpiszę się na temat dodatków jeszcze na chwilę wrócę do tematu remontu. Starałam się wiele razy zrobić zdjęcie które odda fakturę farby. 









Kolor na ścianach to Magnat Ceramic Jaspis Picasso













Tapeta na ścianie z meblami w kolorze ciemnego grafitu, prawie czarna z drobnym srebrnym brokatem. Nie pamiętam nazwy. Ja ją kupiłam w Castoramie.










Tapeta na kominku. Jest to ta sama tapeta , którą mamy w sypialni. Jest to tapeta firmy Rush, kupiłam ją w saloniku z tapetami w moim mieście . Rolka tej tapety kosztowała 99 zł .
Ciemna tapeta kosztowała ok 75-80 zł. 









Teraz czas na dodatki ;)


Lampa sufitowa : Castorama ok 300 zł 



Lampa stojąca : Ikea lampa papierowa ok 40 zł



Dywan: kupiony w Auchan około 4 lat temu kosztował ok 300 zł .




Lusterko : Ikea ok 40 zł
Doniczka : srebrna Kaufland 6 zł
zielona (stara) Kaufland 5 zł 




Donica : czarna Liroy Marlin ok 60 zł
brązowa (tu praktycznie nie widoczna) sklep no name ok 20 zł
Zasłony : materiał z Liroy Marlin cena za m około 12-14 zł 




Kominek : kratki.pl cena ok 300 zł
Świeczniki : Ikea ok 40 zł
Doniczki : biała Kaufland ok 4 zł
szara Pepco ok 7 zł
szara duża Liroy Marlin ok 40 zł 








Wazon : szklany Pepco na promocji "%" 14 zł 
mały srebrny  sklep no name 3 zł 

Ramka biała - Pepco ok 20 zł
Latarenka czarna : Ikea 9 zł
Kieliszki z czarną nóżką : Pepco cena od 3 do 8 zł za szt. 

Poszewki : w gwiazdki Pepco 3 zł
Czarna Pepco ok 5 zł 



Obie poszewki Pepco szara ok 8 zł, biała ok 10 zł 




Koc Pepco ok 15 zł


Firanki : białe ok 15zł Ikea 
Bieżniki na stół małe i duże Pepco w cenie między 7 a 15 zł w zależności od wzoru oraz aktualnej promocji. 
Podkładki pod kubki biale i czarne Pepco ok 5 zł



Jak tylko wyzdrowieje biorę się za porządki na balkonie. Pogoda u nas piękna !! :) 

sobota, 25 marca 2017

.

Naszło mnie na refleksję. 
Może jest to efekt dzisiejszego dnia, tego co dziś się wydarzyło itp..
W tym roku minie mi 12 lat w związku z moim Mężem. Poznaliśmy się tak naprawdę jak byliśmy dzieciakami. Nikt nie wróżył nam długiego życia razem, w sumie nawet sama nie wiem czy wyobrażałam sobie, że będziemy tyle lat razem. Dla wszystkich była to szkolna miłostka. 
Później też nie jedna osoba próbowała wejść między nas i zepsuć nasz związek . Nasze rodziny też od początku nam nie dopingowali. Wytrwaliśmy . Postanowiliśmy że dojrzeliśmy do tego żeby wziąć ślub, zalegalizować nasz związek.
Były zaręczyny, z których cieszyliśmy się chyba tylko my. Przed samym ślubem posypało się pasmo nieszczęść, wszystkie znaki na niebie i ziemi mówili nam że to nie może się udać. Mu mimo wszystko szliśmy na przód, nie poddawaliśmy się !. 

W tym roku będziemy mieli 5 rocznicę ślubu. 
Oboje mamy dobre pracę. Ja mam pracę, w której czuje że się spełniam , robię to co lubię . 
Mąż ma tak samo. Mamy mieszkanie i zdawało by się że już będzie z górki. Bo czemu by nie. 
Jednak niestety znów życie rzuca kłody pod nogi . 
I zdążą się czas kiedy ma się już wszystkiego dość i chce się to wszystko rzucić w cholerę .. ale mam wtedy Męża który przy moich chwilach zwątpienia potrafi mną wstrząsnąć jeśli trzeba i wymienić mi już długa listę rzeczy, które osiągnęliśmy mimo przeciwności i że tym razem też się uda. 
I gdy w piątek naszło mnie kolejne zwątpienie i  nic nie musiałam mówić sam zauważył, że jest już tego za dużo i zabrał mnie na spacer tak od bo.. na spacer po molo, które uwielbiam.
 Kocham go za to. Za to co razem przeżyliśmy co osiągnęliśmy i co jeszcze przed nami .
Może na co dzień nie obsypuje mnie kwiatami, komplementami i nie sypia płatków róż pod nogi, ale kiedy trzeba potrafi zrobić coś mega, coś mega romantycznego , miłego, potrafi wesprzeć, bądź spojrzeć na chłodno na daną sytuację i odpowiednio doradzić.

Hobby mojego Męża jest fotografia. Lubi fotografować : naturę, krajobrazy .. w sumie wszystko po za ludźmi. Czasem nasze spacery są śmieszne ponieważ skupia się 5 min nad ładnym zdjeciem źdźbła trawy a ja tuptam w koło, ale fakt jest taki że warto, bo efekty są ..
Niestety nie ma jeszcze lustrzanki, cały czas mówi, że nie ma to sensu bo dobry fotograf wszystkim zrobi ładne zdjęcie  - takie jego przechwałki :) Muszę kiedyś przegrzebać jego komputer i wrzucić tu kilka jego zdjęć.

Poniżej wrzucam zdjęcia z wczoraj - 24/03 Sopot. 
Zdjęcia robione są LGG4 







Od razu zaznaczam, że nie są to zdjęcia wybrane przez niego, przesłałam sobie po prostu na szybko kilka zdjęć i znając moje szczęście wybrałam te najgorsze i Mąż będzie nie zbyt zadowolony :) 

Salon

Wczoraj była przepiękna pogoda.. 
Na pomorzu zagościła wiosna, tak mogło by się zdawać :)
Jak to u nas bywa dziś już tej pięknej wiosennej pogody nie ma. 
Jest w miarę ciepło, ale brak słońca i ciężkie chmury odbierają mi humor i chęć na cokolwiek.

Wczoraj wykorzystałam pogodę i poprosiłam Męża o zrobienie kilku zdjęć salonu w słońcu.
Wczoraj też przez to słońce wreszcie zdecydowaliśmy się na zamówienie rolet termo do salonu.

Jak widać mamy słoneczne mieszkanie, co jest i zaletą i wadą biorąc pod uwagę 4 piętro w upalne lato:)
W sypialni od samego początku mamy rolety, które nie przepuszczają światła oraz nie doprowadzają do nagrzania się pokoju. Szczegółowo opiszę ten rodzaj rolet kiedy przyjdą zamówione do salonu. 








aż wstyd się przyznać, ale meble ciągle nie są zaaranżowane w 100%.. ciągle coś ustawiam, przestawiam , wkładam wyciągam, co rusz coś mi nie pasuje. 




Kwiaty również co chwilę zmieniają swoje miejsce ale to tylko ze względu na to, że nie każdy kwiat w każdym miejscu dobrze się trzyma :( Do tego dochodzą kwiaty przeze mnie zwane "chwilowymi" np hiacynty, bratki, żonkile itp. 
Dracena jest najbardziej poszkodowanym kwiatem w moim mieszkaniu, ponieważ smakuje kotu , mimo iż po niej później choruje ! Uparta bestia z niej. 
Życie też dzięki kotu stracił kwiat który wcześniej stał na kominku, nie mam pojęcia jak się nazywa w Biedronce go znalazłam, fajnie wyglądał, pod czas remontu stał na parapecie w innym pokoju i kot na tyle go obgryzł, że już nie chce odbić. 




Wystrój kominka i komody koło telewizora zmienia się co kilka dni, nawet teraz jak piszę ten post już komoda wygląda inaczej :) 


czwartek, 23 marca 2017

Ziaja liscie zielonej oliwki

Ziaja liście zielone oliwki
Oliwkowa maska koalinowa z cynkiem oczyszczająco - ściągająca
Skóra tłusta , mieszana , redukuje pory i zaskórniki , szybkoschnąca .

Według producenta;
- ma charakterystyczną konsystencję
- szybko wysycha
- natychmiast poprawia wygląd skóry
- doskonale oczyszcza
- redukuje niedoskonałości
- odświeża i wzmacnia skórę

Według mnie:,
- maska ma lekką konsystencję, jest pół przezroczysta o zielonkawym odcieniu, pod czas zasychania robi się nie przezroczysta
- szybko zasycha , sprawia wrażenie maseczki pell off
- ma przyjemny orzeźwiający zapach ja ją stosowałam kiedy byłam chora dzięki niej lepiej mi się oddychało, trzeba uważać żeby zbyt blisko oczu nie nałożyć maski, może spowodować łzawienie
- nie zauważyłam szybkiej poprawy wyglądu skóry, użyłam dwa razy maski
- skóra po zmyciu jest oczyszczona , lekko napięta , zauważyłam zmniejszenie widoczności czerwonych naczynek i plamek na skórze
- skóra jest orzezwiona dobre rozwiązanie na lato
-Zapach maski bardzo przyjemny nie czuję tu typowego zapachu dla produktów z serii oliwkowej ja tu czuje cytrus , kapka mięty ..

Maseczka ma 7 ml pojemności koszt to mniej niż 2 zł , ja swoją zamówiłam z apteki Gemini .
Użyłam jej dwa razy na pewno kupię ponownie i spróbuję używać regularnie przez dłuższy czas żeby sprawdzić na ile oczyści mi skórę. 
Przypadła mi do gustu po przez uczucie orzeźwienia , zapach i uczucie skóry po jej zmyciu.

Aplikacja tradycyjna : nakładamy produkt na twarz i szyję pomijając oczy i usta , trzymamy 10 minut (w zależności od szybkości zasychania), ja zawsze czekam do całkowitego zaschniecia i od tego momentu jeszcze 3 minuty, szybko się ja zmywa najlepiej letnia woda .
Póki co polecam . Mam nadzieję że uda mi się zrobić kolejna recenzje po dłuższym użytkowaniu.

środa, 22 marca 2017

Ziaja

Z racji że dalej leżę chora w łóżku mam więcej czasu na ogarnięcie braków blogowych.

Niestety z powodu awarii laptopa nie udało mi się odzyskać większości zdjęć które miałam przygotowane na kolejne wpisy na bloga. Muszę dać sobie chwilę na uzupełnienie tych zdjęć ponieważ muszę​ trafić na dobre światło i przypomnieć sobie co to za zdjęcia były.
Laptop czeka jeszcze na naprawę więc teraz wpisy będą głównie z telefonu. Przejrzałam dziś trochę galerie i się okazuje że mam sporo zdjęć na wpisy , jak ja to nazywam "drobnicy' czyli no recenzji.

Dziś opiszę - Ziaja masło kakaowe mleczko do ciała do skóry normalnej, suchej i wrażliwej.

Produkty Ziaja lubię za ich dostępność , cenę , proste opakowania , oraz jakość kosmetyków.
Nie twierdzę że wszystkie ich kosmetyki są świetne . Zdążyło mi się nie raz kupić kosmetyk , który mi z jakiegoś powodu nie przypasowal , wtedy szczerze o tym mówię , nie kupuje go ponownie i tyle , testuje następny . Nie jestem ślepo zakochana w tej firmie.

Ale czas wrócić do balsamu .
Uwielbiam wszelkie mazidla do ciała mam dość suchą skórę ,a nie bardzo lubię poświęcać jej czas. Ten balsam jest dla mnie bardzo dobrym rozwiązaniem.
Lubię w nim również to że jest w butelce z pompką , co ułatwia używanie .

Według producenta;
- delikatnie natłuszcza
- wzmacnia naturalną barierę ochronną
- minimalizuje podraznienia
- prawidłowo nawilża
- zapewnia skórze elastyczność
- przyspiesza opalanie , poprawka koloryt skóry
- zachowuje gładkość , miękkość , oraz jędrność
- zapewnia równowagę wodno - lipidową .

Według mnie :
- ładnie pachnie , zakochałam się w tym zapachu , uwielbiam go ,
- zapach długo utrzymuje się na skórze , nie jest ciężki i duszący ani chemiczny ,
- ma bardzo fajna konsystencja , łatwo się rozprowadza
- dobrze się wchłania , zostawia na skórze lekki filtr , ja lubię go używać na noc , lubię ten zapach , a że nakladam grubsza warstwę to nie robi to problemu gdy lekko wchłonie się w pizame , choć nie zostawia na niej plam
- skórę mam dobrze nawilżona , zyskuje od razu lepszy wygląd
- nie zauważyłam poprawy kolorytu
- faktycznie latem gdy smarowalam się balsamem z tej serii lub tym mleczkiem opalenizna miała bardziej złoty odcień
- skóra zdaje się być bardziej miękka i delikatna ,
- czuje nawilżenie kilka godzin po aplikacji

Co do składu nie bardzo na tym się znam i szczerze mówiąc aż tak nie zwracam na niego uwagę .

Jestem zadowolona z tego balsamu co jakiś czas do niego wracam. Za pojemność 400 ml place około 8-9 zł w zależności od sklepu , nie jest to wysoka  cena ponieważ balsam jest bardzo wydajny po przez swoją konsystencję.
Polecam !

Salon

Z wykończeniem salonu mieliśmy największy problem.
Nie chodziło tu nawet o finanse,a  raczej o pomysl, było sporo wizji, sporo projektów, ale żaden z nich nie miał "tego czegoś", tak jak było to np w wypadku sypialni  , więc odkładaliśmy sprawę na później i później i tak już półtorej roku minęło.
Całkiem z przypadku postanowiliśmy wreszcie coś z salonem zrobić.
Okazało się że prace trwały aż CZTERY dni :)
Mąż dostał trochę przymusowy urlop tygodniowy więc żeby za bardzo nie odpoczął postanowiłam zaplanować mu czas wolny :)

Szybki wyskok do Castoramy po farbę i tapetę i do roboty

Od pół roku jak nie więcej poszukiwałam takiej samej tapety jak mam w sypialni tylko w kolorze czarnym lub grafitowym, przeszłam sporo sklepów z tapetami, saloników z tapetami i innych tego typu sklepów, w internecie też nic ciekawego nie widziałam.
Kilka razy prześledziłam też asortyment sklepów budowlanych, o ja naiwna myślałam, że w każdej Castoramie dostanę to samo..
Kupując farbę całkiem przez przypadek znalazłam wymarzoną tapetę w całkiem fajnej cenie.

Tapetę do sypialni kupowałam za 96 zł za rolkę , tapetę do salonu dokłądnie taką samą, różniącą się tylko kolorem w castoramie dostałam za 75 zł za rolkę .

Farbę wybrałam MAGNAT JASPIS PICASSO
za 2,5l puszkę zapłaciliśmy coś około 80 zł .
Farba jest bardzo gęsta, dobrze kryje , czy szybko schnie ciężko stwierdzić, bo malowaliśmy kiedy była deszczowa pogoda.
Nie śmierdzi, ma lekki swój zapach farby, ale bardzo szybko wietrzeje więc nie ma problemu.

Meble zamawialiśmy miesiąc wcześniej, udało im się dojechać do nas w środę wieczorem , akurat jak już praktycznie wszystko było zrobione .

Malowaliśmy salon nie wynosząc wszystkiego z salonu, bo ani nie mieliśmy miejsca ani za wiele czasu na to. Meble zostały przeniesione do małego pokoju i na razie tam zostaną, kanapę zostawiamy póki co tą która jest więc tylko okrywaliśmy ją folią żeby zabezpieczyć przed pyłem ze szlifowania i ewentualnym pobrudzeniu farbą.
Remont z kotem nigdy nie jest ani nudny ani łatwy :)




Regularnie też do wszelkich wiader z farbą, klejem do tapet, rozpuszczalnikiem i innymi paskudztwami wrzucała swoje ulubione zabawki. 


Ja niestety nie miałam urlopu w tym samym czasie co Mąż, więc po przyjściu do domu trochę jemu pomagałam, trochę pracowałam. 




Remont niby w jednym pomieszczeniu,a bałagan w całym domu. Meble na składanie czekały trochę w kuchni, trochę w małym pokoju


Zdecydowaliśmy się na oświetlenie ciemnej ściany listwą ledową.
Została ona zamontowana w specjalnym profilu. Jest on czarny przez co fajnie komponuje się ze ścianą , a dzięki mlecznemu "szkiełku" światło led bardzo ładnie się rozprasza.


Zdecydowaliśmy się na listwę świetlną RGB z firmy Blaupuntk, niestety jedna listwa ma 5 metrów a nasza ściana 5,2 metra więc trzeba było trochę dosztukować :)
Taśmę wraz z pilotem i zasilaczem kiedyś kupiłam na promocji w Kaufland za 50-55 zł



Led w całości wygląda następująco .


Niestety na zdjęciu robionym wieczorem nie widać efektu tapety, teraz zaczynają się już słoneczne dni , to może uda mi się uchwycić ten efekt .


 Lampa z Castorama za 280 zł, tu na zdjęciu jeszcze z tymczasowymi żarówkami. Teraz są zamontowane żarówki led o barwie białej zimnej .


Do złożenia jednej szafki potrzeba miejsca tyle co na stadionie miejskim :)

Szybka fotka z efektem oświetlenia szafki wraz z oświetleniem ściany.




Tak wygląda na tą chwilę kominek. Kolor ścian jest odrobinę ciemniejszy niż kolor tapety na górze kominka, przez co lekko się odznacza .


meble w całości złożone 

zdjęcie robione wieczorem :
 

 zdjęcie zrobione w  świetle dziennym :



na meblach jeszcze folia ochronna i naklejki :)

W następnym poście pokażę całość, muszę na nowo zrobić zdjęcia niestety po ostatniej awarii laptopa część rzeczy przepadła bezpowrotnie. :(

poniedziałek, 20 marca 2017

Książka - marzec

No i się stało..
Niestety i ja padłam ofiarą wszem i wobec  panującego wirusa.
Aktualnie jestem w domu na l4 , zaatakowało mnie zapalenie oskrzeli, na szczęście szybko zareagowałam i udałam się do lekarza więc jest spora szansa, że szybko się wyleczę.

Póki co będę miała więcej czasu na wpisy, może trochę nadrobię. Zdjęć dużo mam więc tylko kwestia sklejenia sensownych postów.

Ten post będzie dotyczył książki w marcu..
Co prawda marzec się nie skończył, ale mam za sobą już dwie książki i wiem, że jeśli nie opiszę ich teraz, to później rozmyje mi się temat .

W marcu dokończyłam czytać książkę Marty Zaborowskiej "Uśpienie".

Lekko opisałam książkę w poście dotyczącym książek bodajże stycznia.
Niestety nie udało mi się w bibliotece od razu dostać całej serii i zaczęlam czytać od tomu 2 , później w moje ręce wpadł tom 3, a na sam koniec tom 1.
Tom p1 już jakiś czas temu zaczęłam czytać, ale musiałam na chwilę książkę odłożyć, zabrałam się za nią ponownie w marcu i zaczęłam ją czytać tak naprawdę od początku.
Książka świetna, tak jak cała seria zresztą.
Wprowadza nas w całą historię , lekko opowiada o tym co działo się w życiu Julii Krawiec wcześniej, zostawia kilka niewiadomych,, które zostają wytłumaczone w późniejszym czasie.
Julia przyjeżdza do ciężkiego śledztwa, przy okazji ma zamiar odciąć się od swojego "starego" życia, wyjazd do małego miasta pod Warszawą ma jej w tym pomóc, czy tak jest ...
Poznajemy postaci, które towarzyszą nam do samego końca serii, nawiązują się pierwsze relacje między bohaterami. Życie młodej pani detektyw od samego początku nie jest tam usłane różami. Bardzo mocno przenika się jej życie prywatnie z życiem służbowym, o mały włos a doszło by do tragedii.
Sama sprawa wydaje się być prosta do rozwiązania, ale czy taka jest? Co chwilę mamy nowe zbrodnie, nowych podejrzanych nowe poszlaki i kiedy już wydaje się,że złoczyńca jest ujęty  musimy obejść się smakiem.
Ja osobiście miałam problem odłożyć książkę na półkę. Te prawie 500 stron pochłonęłam w ciągu kilu wieczorów.
Szczerze polecam.

Drugą książkę jest
"Dziewczyna z pociągu"

Od razu mówię, filmu nie oglądałam. Słyszałam opinie, że film psuje efekt jeśli jego jako pierwszy się obejrzy, nie dziwi mnie to wcale.
Książka szybka w czytaniu, nie wymagająca od nas zbyt wiele myślenia.
Główna bohaterka ma problemy, nie tylko w życiu prywatnym ale i służbowym.
Traci coś, z czym nie może się pogodzić a to jest z kolei głównym powodem jej innych problemów.
Główna bohaterka tworzy sobie "swój świat", swoją wizję życia pewnych ludzi..
Czy jej wyobrażenia różnią się od rzeczywistości.. 
Jest oczywiście zbrodnia, jest kilku podejrzanych, wątki się mieszają , nie ma jednoznacznego winnego.
Książka fajna . szybko się czyta idealna na wieczór po ciężkim dniu w pracy, kiedy marzy nam się wreszcie "odciąć " od szystkiego, przy tej książce zdecydowanie można odpocząć.
Nie czułam jakiegoś super wciągania w fabułę, ale też nie męczyłam się czytając.
Mam wrażenie , że tytułową dziewczyną jest każdy :)