czwartek, 14 lutego 2019
"Karuzela" Agnieszka Lis
wtorek, 5 lutego 2019
" Wieczór taki jak ten " Gabriela Garaś
" Magia grudniowej nocy " Gabriela Garaś.
sobota, 12 stycznia 2019
" Magiczny wieczór "
"Magiczny wieczór " Agnieszka Krawczyk.
Jest to czwarta część sagi Czary codzienności. Nie miałam szansy przeczytać jeszcze trzech poprzednich części, są na nie całkiem długie kolejki oczekiwania w bibliotece , co daje nadzieję na to że książka jest dobra.
Poprzednie części to :
" Co codzienności ",
" Siostry ",
" Przyjaciele i rywale ",
"Słoneczna przystań "
Akcja Magicznego wieczoru również toczy się w okresie świątecznym, więc pozostaje w klimacie świat.
Już okładka budzi ciekawość.
"Przygotuj kubek aromatycznej herbaty, usiądź w miękkim fotelu i spędzić te święta w Zmysłowie.
Wśród ciszy uśpionego lasu i miękko opadających płatków śniegu..."
Mnie to zachęciło do lektury.
Małe miasteczko , okres przedświąteczny.
Akcja zaczyna się na początku grudnia . Jak to bywa w tym czasie ,już wszędzie widać zbliżające się święta .
Głównym miejscem akcji jest mała kawiarenka , a właściwie herbaciarnia " Trzy siostry i trzy koty ". Nazwa miejsca nie wzięła się znikąd , prowadzą to miejsce bowiem .. trzy siostry , a właściwie to dwie bo jedna z nich jest jeszcze dzieckiem , a każda z nich ma kota.
Nie będę skupiała się tutaj na opisie relacji między nimi, jest to bardziej zawiłe a tak jak wspominałam nie czytałam poprzednich części z tej serii.
Mimo iż w miasteczku jest po za sezonem, nie ma turystów , to siostry nie mogą narzekać na brak zajęć.
Daniela, przygotowuje się do ślubu , ma nie małe przygody związane z suknia ślubna .
Agata pomaga siostrze w przygotowaniach dodatkowo ma " drobne " problemy w swoim związku.
Najmłodszej z sióstr , Tosi ucieka ukochany kot.
Pojawia się Blanka, mowa nauczycielka , nowa postać w książce . Dziewczyna budzi ciekawość po przez swój wygląd i zachowanie , jak się okazuje jej przeszłość też nie wieje nuda. Zamiesza nauczycielka w miasteczku.
Magia świąt pod czas czytania wypływa na nas z każdej kartki.
Książka jest lekka , miła , przyjemnie się ją czyta . Idealna do poczytania przy blasku choinki .
" Cztery płatki śniegu "
" Cztery płatki śniegu " Joanna Szarańska, jest to idealna książka na okres świąteczny .
Poznajemy na kilka tygodni przed świętami kilkoro zupełnie różnych ludzi. poznajemy ich pod czas przygotowań do świąt , dla każdego z nich te święta znaczą co innego , co innego przeżywają.
Każdy z bohaterów mieszka w tym samym bloku , mieszkają obok siebie , wydaje się że znają się, wydaje się...
Te świata dla każdego z nich będą wyjątkowe. Dla każdego inaczej , a przygotowania do nich nie obejdą się bez mniejszych czy większych perypetii .
Autorka tak dobrała bohaterów , że każdy z nas może się z którymś z nich utożsamić.
Czytając śmiejemy się , denerwujemy, a w niektórych momentach pojawi się łezka w oku.
Mimo iż mi już minął świąteczny klimat , to przy czytaniu tej książki weszłam w niego na nowo.
środa, 9 stycznia 2019
100 naszych randek...
Zauważyłam nie tylko u siebie, ale też u znajomych, którzy mają dzieci, że w momencie kiedy zostają rodzicami rola kobieta - żona, zmienia się na MATKA, a rola mężczyzna - mąż , zmienia się na OJCIEC. I tylko te role nas całkowicie absorbują.
Jest to normalne i naturalne, nie ma czemu się dziwić. Zwłaszcza na początku jest to normalne, kiedy trzeba się nauczyć nowych ról oraz nowej osoby w domu.
Jest to ok, nie ma co temu przeczyć, ale póki nie trwa, to za długo.
Pytanie brzmi " ile to jest za długo".. No właśnie !
Myślę, ze tu dużo zależy od tego jacy byliśmy wcześniej i jakie życie wcześniej prowadziliśmy.
Z mojej obserwacji wynika, że o ile mama sama dla siebie znajdzie czas, żeby pozostać kobietą (fryzjer, kosmetyczka, chwila z książką, czy długa kąpiel , to według gustu każdej z nas ), bo w tym momencie kiedy my robimy coś dla siebie nasz Bąbel jest pod opieką tatusia, bądź śpi, czy tata , żeby pozostać chodź trochę takim mężczyzną jak wcześniej (wyskoczyć na piwo z kumplami, obejrzeć mecz, pograć na konsoli ), bo maluch jest z mamą, o tyle rodzice nie znajdują czasu na to, żeby pozostać parą z wcześniej, nie tylko rodzicami , ale i małżeństwem."No bo z kim zostawić dziecko ?"
Trochę chyba za bardzo znam to z autopsji. Jedni dziadkowie wciąż aktywni zawodowo, drudzy schorowani i sami potrzebujący opieki.
Myślę, że taka sytuacja sprzyja na nowo tworzeniu pępowiny między dzieckiem, a matką.
O ile, mężczyźni mają " łatwiej ", bo też przeżywają przecież to , że całe dnie nie ma ich w domu ,bo wychodzą do pracy, o tyle mamusia, no to mamusia, bez niej można przeżyć tylko chwilę i to tylko pod warunkiem, że tata jest blisko.
Drugi fakt , to też to, że jak już tata w domu, to mama też chce być w domu i chcą razem z maluchem spędzić jakoś ten czas.
Nawet założenie , że np od przyszłego miesiąca raz w miesiącu robimy coś dla nas razem, szybko traci ważność.
Często brakuje bodźca.
Całkiem przypadkowo przed świętami natknęłam się na instagramie na projekt "100 naszych randek", pomyślałam, no ciekawe.
Weszłam na blog twórców projektu, przyznam szczerze, że po łebkach przejrzałam co tam jest , troszkę mnie do siebie nie przekonał, ze względów ideologicznych, ale nie mówię, że tam w wolnej chwili (czyli jak Syn skończy 18 lat ) nie zajrzę, bo nie lubię zbyt szybko oceniać ludzi, czy rzeczy nie zapoznając się z nimi.
Wracając do tematu, przeczytałam co to jest te 100 randek pomyślałam, że to fajny prezent od nas dla nas. Miałam w plamie zamówić plakat jeszcze przed świętami, ale z różnych względów się nie udało, zamówiłam tuż po świętach i po kilku dniach plakat był u mnie.
100 naszych randek to plakat, na którym mamy 100 okienek do zdrapania a pod nimi znajdują się pomysły na randki.
Jak pokazałam Mężowi co chcę zamówić, nie był nastawiony do tego pozytywnie, wydaje mi się , ze nadal nie jet, ale powoli się przekonuje.
Założenie mamy takie, że ten plakat wieszamy w miejscy dla nas widocznym.
Na początku raz w miesiącu zdrapujemy jedno wybrane okienko i realizujemy plan na randkę pod nim ukryty.
Mam nadzieję, że to może nas troszkę zmobilizować do tego, żeby jakoś pokombinować i spędzić ciekawie trochę czasu razem.
Taki plakat może być fajnym pomysłem na prezent, dla znajomej pary pod warunkiem, że dobrze ją znamy i wiemy, że nie odczyta tego negatywnie.
To tak na szybko o pomyśle, za jakiś czas napiszę jak się plakat sprawdził, czy mąż zmienił zdanie, a może to zdanie zmienię ja.
Tym czasem uciekam do Synka, właśnie budzi się z drzemki .
poniedziałek, 7 stycznia 2019
Babska misja
Kolejna część ksiazek Kursy.
Przypadła mi do gustu ta autorka .
Opowiada ona historię Luki i Moniki dwóch przyjaciółek razem mieszkających.
Już jakiś czas wcześniej przeczytałam dalsze części z serii więc teraz bez problemu odnalazłam się w temacie i zaczęłam łączyć fakty, bo nie powiem czytanie czegoś nie po kolei nie jest super pomysłem :)
W tej części poznajemy Luke ,Lukrecję ,która pracuje w gazecie najpierw koryguje teksty innych dziennikarzy , później dostaje swój kącik oraz Monikę , przyjaciółkę i współlokatorkę Luki. Monika jest pielęgniarka , narwana dziewczyna z, przeciwieństwo Luki. Monika wspiera całym sercem swoją współlokatorkę przy problemach sercowych.
Historia jest momentami śmieszna momentami smutna, pojawia się wątek kryminalny .
Polecam książki Małgorzaty Kursy, ale czytajcie je po kolei ;) .
Pozdrawiam
piątek, 9 listopada 2018
Podsumowanie października
Pierwszy weekend października odwiedziliśmy rodzinę, a w drodze powrotnej wstąpiliśmy do Ikea i Smyk.
W Ikea dokupiliśmy regały do spiżarni, niebawem pokażę nasz nowy układ oraz kilka pierdołek
Tradycyjnie świeczki, ciepłe, słodkie, jesienne zapachy
oraz 12 identycznych szklanek, imprez u nas w domu co raz więcej i strasznie irytuje mnie kiedy każda szklanka " z innej parafii".
Bluzę , dla mnie istotne było żeby nie miała kaptura.
Jest to ulubiona nasza bluza teraz, ma troszkę dłuższy tył, dół ma lekki ściągacz przez co bluza nie podwija się aż tak chętnie, ściągacze na rękawach również nie pozwalają im się podwijać,
przyjemny materiał, ciepła. Ma ona bardzo wygodne zapięcie przy szyi i łatwiej jest ją założyć.
Ostatnia rzecz, to body dla Taty, fana Gwiezdnych Wojen. Body specjalnie kupione większe, na później :)
Nie kupuję Małemu książeczek, wypożyczamy je.
Lubię książki z serii "Złota księga bajek", sama dla siebie chętnie czytam, przypominam sobie bajki z czasów dzieciństwa.
W październiku odbywały się w Gdańsku Targi Mamaville.
Pierwszy raz byłam na tego typu targach i na pewno nie ostatni.
Bardzo mi się spodobało. Było tam bardzo wiele interesujących rzeczy. Co prawda wrócilam do domu tylko z małym gryzakiem sylikonowym. , ale taki właśnie miałam zamiar, nie wydać za wiele kasy a się rozejrzeć. Dobrze, że nie jestem mamą dziewczynki, bo na pewno nie udało by mi się wytrwać w postanowieniu.
Udało mi się namierzyć moją super fryzjerkę ! Wreszcie.
W czerwcu byłam u fryzjera, tzn w salonie do którego chodziłam już troszkę czasu, ale okazało się , że nie pracuje już tam moja fryzjerka !
Tutaj można zobaczyć efekt. Fryzjerka w czerwcu i moja kochana Jagoda dostały to samo zdjęcie jako "to chcę mieć". Zamieszczę tylko zdjęcie przed i po i sami wnioski wyciągnijcie.
Tak moje włosy w październiku po czerwcowym farbowaniu:
Od października do mycia włosów używam szamponów Garnier Botanic Therapy. Aktualnie używam z miodem i propolisem w zapasie jest z olejkiem arganowym oraz z oliwką.
Miodowy jest super, bardzo przyjemny zapach, który utrzymuje się na włosach , a włosy są miękkie i sypkie.
Skończyły mi się już jakiś czas temu ampułki , nie mogę nigdzie na nie trafić więc wracam do wcierki z Jantar.
Włosy są w dobrej kondycji, nowych włosków wciąż przybywa. Od 2 tygodni nie jem Biotebal , maski do włosów też się już pokończyły . Czas na zakupy w Rossmann:) Pojawi się niebawem aktualizacja włosów. Myślę, że będzie to ostatni wpis na ten rok. Kolejny zrobię po nowym roku, ponieważ aktualnie nie ma spektakularnych efektów.
W październiku udało nam się nie trafić do szpitala. Wreszcie udało nam się drugą dawkę szczepionki przyjąć.
Tak , wiem, szczepienia to temat kontrowersyjny. Ja swoje dziecko szczepię, jak ktoś ma inne zdanie , okej, ma do tego prawo.
Chyba od ilości szpitali , lekarzy oraz badań mój synek po każdej wizycie u lekarza ma zepsuty dzień, jest nerwowy i osowiały. Tak samo było po szczepieniu.
Niestety w październiku odwiedziliśmy bardzo dużo lekarzy, chciałabym żeby to był koniec, ale niestety listopad zapowiada się podobnie ;/
Oby te wizyty okazały się tylko wizytami kontrolnymi.
Dzięki urlopowi Męża i przepięknej pogody jak na październik zaczęłam robić generalne porządki w domu . Odstawianie mebli, mycie okien, porządki w garderobie , pranie dywanów i tapicerek.
Nawet samochód dostał zabiegi w autospa .
Październik jest to dla nas czas kiedy zaczynają się uroczystości rodzinne urodziny, imieniny, rocznice. Ze względu na Mojego Gumisia odpuściliśmy sobie pielgrzymki po domach.
W tym miesiącu urodziny obchodził mój Brat, a Gumisia Chrzestny.
Oto prezent dla Wujka. Wujkowi prezent bardzo się spodobał.
Taką świetną zabawkę wyczepiła Babcia, moja Mama dla Gumisia
Zabawka jest u niej w domu i wciąż jest bardzo ciekawa.
Jest to spiralka, sorter, memory i coś..w jednym. Postaram się zrobić zdjęcie tego cuda i tu zamieścić, bo na prawdę jest fajna.
Byliśmy na spacerze, w Mc Donalds , ale ciii :P z przyszłą żoną mojego synusia :P
A tak poważnie z mamą Wikuni znamy się troszkę czasu, razem chodziłyśmy w ciąży, gdy Wikusia się rodziła, ja leżałam na patologii ciąży.
Między maluchami jest około tydzień różnicy.
Spacerując po mieście wpadłam na stoisko z rzeczami ręcznie szytymi.
Spodobała mi się ta podusia, ale byla ciut za droga coś koło 50 zł a miała baardzo małe wypełnienie .
W październikowe piątki superkino tvn i Fast and Furious. Gumiś obciążony genetycznie z każdej strony musi lubić samochody, modyfikacje ich no i oczywiście ten film.
A tutaj kilka zakupów jakie zrobiłam.
Gryzak na jedzonko . Zakup za ok 15 zł z Pepco, super się sprawdza, my powoli rozszerzamy dietę , do środka wkładałam banana czy jabłko i mały sobie ciumał .
Nie stosuję BLW , Gumiś się dławi kawałkami, nie musi mieć całkowicie płynnego jedzenia czy mocnych papek, ale musi być to jedzenie rozdrobnione.
Do nauki picia kubek niekapek. Kubek został zaakceptowany od razu. Byłam z tego faktu bardzo zadowolona, ale niestety nie wiem co się stało z dnia na dzień kubek stał się bee.
Systematycznie, cierpliwie staram się podawać go Synkowi, ale na razie nie chce powrócić do picia z niego. Chyba muszę rozejrzeć się za jakimś innym kubkiem.
Ten kupiłam w Kaufland za 10 zł.
W Rossmann kupiłam łyżeczki . W zestawie były trzy , jedna już jest u moich Rodziców.
Super wygodnie się nimi karmi. Mają wygodne długie rączki.
Na koniec wstawiam coś, co mnie strasznie rozczula i jest najsłodszym widokiem świata.
Stópka dziecięca !!
A tutaj mały przedsmak następnego posta.
Na koniec miesiąca zawitał u nas kurier z małą paczuszką :P
niedziela, 7 października 2018
Podsumowanie września
9 września Chrzciny , a Teść w szpitalu i nic nie wskazuje na to , że uda mu się wyjść .
Teściowa " na szczęście" w szpitalu w naszym mieście i udało się zreorganizować przepustkę więc nie będzie problemu.
Trochę te przygotowania pozwalają zapomnieć o tym , co się w koło nas dzieje.
Małemu zamówiłam ciuszek do chrztu przez internet i do środy nie doszedł, kiedy poszłam kupić drugi stacjonarnie, dosłownie 3 godziny później przyjechał kurier :)
W ten sposób mieliśmy dwa ciuszki ale nie żałuje bo oba się przydały :)
Damianek gościom sam dawał zaproszenia, no dobra nie będę koloryzować, zdarzało się, ze mocno trzymał w rączkach i oddać nie chciał.
Niestety co było wiadome od początku nasi przyjaciele z UK nie dali rady przylecieć na chrzest, ale jakoś tak .. brakowało ich mimo że od początku o tym wiedziałam.
Na tydzień przed chrztem mały znów chory. Znów antybiotyk, tym razem lekarz zdecydował się nie odsyłać nas do szpitala. Zadecydował o kuracji w domu.
W między czasie obdzwoniłam wszystkie szpitale i przychodnie w okolicy w poszukiwaniu dobrego
dziecięcego nefrologa , neurologa i chirurga.
Po usłyszeniu jakie są terminy oczekiwań nawet jeśli dyktuje nam tutaj warunki szybkość wzrostu małego i jego wiek , a wszystkie skierowania są jako pilne, postanowiliśmy udać się wszędzie prywatnie. Po ostatnich przebojach nie mam siły już na naszą służbę zdrowia.
Na chwilę przed chrzcinami wyskoczyliśmy na dwa dni do Męża rodziny pod Gdańsk. Zawsze czuję się tam jak na wakacjach.
Ciocia ma przepiękne krzesła !
Przy okazji wskoczyliśmy do TK Maxa i Mąż kupił Małemu komplecik.
Same Chrzciny wyszły prawie idealnie . Damian w Kościele był bardzo grzeczny, troszkę obserwował, troszkę gadał i chwilkę spał.
Jeżeli chodzi o samą imprezę w restauracji to ją przespał.
Obudziliśmy go już pod koniec , żeby zrobić zdjęcia.
Wyglądał w swoim ciuszku obłędnie. Nie spodziewałam się, że może tak słodko wyglądać.


Damian dostał w sumie w większości pieniądze. Goście wiedzieli, ze sporo rzeczy już mamy i że zbieramy na kilka rzeczy dla Małego, więc wybrali bezpieczniejszą opcję.
Damianek miał również drobne upominki dla swoich gości, w ramach podziękowania każdy gość dostał zdjęcia.
Damian dostał piękne pamiątki , ale jedna jest wyjątkowo piękna ponieważ została zrobiona własnoręcznie przez kuzynkę Męża.
Dziewczyna ma mega talent.
Kilka razy wstępnie mieliśmy ustalony termin , a później się okazywało, ze albo my w szpitalu, albo ktoś z rodziny.
Szkoda, ze nie udało się być razem z nami w tym dniu Dziadkowi Damiana i Przyjaciołom. Ale tutaj to już siła wyższa decydowała. U Dziadka najważniejsze zdrowie , a Ciocia Mariola i Wujek Krzyś będą musieli to odrobić :)
Wrzesień był pięknym miesiącem, wierzyć się nie chciało, że to jesień, pogoda bardziej wskazywała na wiosnę, początek lata.
Było też kilka wieczorów typowo jesiennych. Odpaliłam świece zapachowe, wyjęłam jesienne , ciemniejsze lakiery, wypożyczyłam książki. Przygotowałam sie na jesienną chandrę.
Na szczęście było to chwilowe i wróciła wiosenna pogoda.
Skoro jesień , to i jakoś naszło mnie na ciemniejsze lakiery.
Starałam się z Damianem jak najwięcej wychodzić na spacery, żeby wykorzystać pogodę.
Chociaż zdarzało się i tak, że wychodziłam z domu jak było słonce a po 5 minutach niebo zaciągało się ciemnymi chmurami. Ale nawet wtedy chodziliśmy, wybieraliśmy trasę bliżej domu.
Plus jesieni jest taki, że do ramówek wracają dobre programy i wieczorem można się zrelaksować przed telewizorem.


































































