Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relaks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relaks. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 stycznia 2019

Akcja reanimacja włosy - podsumowanie

Od lipca wzięłam się za swoje włosy.
Po ciąży , do tego kiepski rezultat wizyty u fryzjera, dały się we znaki kondycji włosów.
Tutaj powstał pierwszy post dotyczący włosów, jeszcze podeszłam do tematu dość optymistycznie.
sierpniu sprawa nie wyglądała już tak kolorowo, a ja zaczęłam panikować.
We wrześniu było widać już pierwsze efekty.
Od września nie robiłam zdjęć porównujących efekty, bo nie były one spektakularne .


Od sierpnia do teraz stosuję cały czas tą samą metodę "reanimacji" włosów.
Więcej o niej napisałam tutaj .
Nie koniecznie jestem tak całkiem skrupulata w tych zabiegach zdarza mi się pominąć któryś z etapów pielęgnacji .
Widzę poprawę w ilości włosów, nie mam zakoli, pojawiło się dużo baby chair, kondycja włosów się poprawiła.

Poniżej kilka zdjęć potwierdzających , że jest lepiej :)








Jedyne jeszcze nad czym ubolewam to ilość i długość rzęs. Jest ich mało, są cienkie i się łamią. 
To samo dotyczy paznokci. Są w koszmarnym stanie i póki co nic im nie pomaga. 
Teraz czas na reanimację rzęs i paznokci. Może też powstaną wpisy.


Pozdrawiam 

sobota, 12 stycznia 2019

" Magiczny wieczór "

"Magiczny wieczór " Agnieszka Krawczyk.

Jest to czwarta część sagi Czary codzienności. Nie miałam szansy przeczytać jeszcze trzech poprzednich części, są na nie całkiem długie kolejki oczekiwania w bibliotece , co daje nadzieję na to że książka jest dobra.
Poprzednie części to :
" Co codzienności ",
" Siostry ",
" Przyjaciele i rywale ",
"Słoneczna przystań "

Akcja Magicznego wieczoru również toczy się w okresie świątecznym, więc pozostaje w klimacie świat. 
Już okładka budzi ciekawość.

"Przygotuj kubek aromatycznej herbaty, usiądź w miękkim fotelu i spędzić te święta w Zmysłowie.
Wśród ciszy uśpionego lasu i miękko opadających płatków śniegu..."

Mnie to zachęciło do lektury.

Małe miasteczko , okres przedświąteczny.
Akcja zaczyna się na początku grudnia . Jak to bywa w tym czasie ,już wszędzie widać zbliżające się święta .

Głównym miejscem akcji jest mała kawiarenka , a właściwie herbaciarnia " Trzy siostry i trzy koty ". Nazwa miejsca nie wzięła się znikąd , prowadzą to miejsce bowiem .. trzy siostry , a właściwie to dwie bo jedna z nich jest jeszcze dzieckiem , a każda z nich ma kota.
Nie będę skupiała się tutaj na opisie relacji między nimi, jest to bardziej zawiłe a tak jak wspominałam nie czytałam poprzednich części z tej serii.
Mimo iż w miasteczku jest po za sezonem, nie ma turystów , to siostry nie mogą narzekać na brak zajęć.
Daniela, przygotowuje się do ślubu , ma nie małe przygody związane z suknia ślubna .
Agata pomaga siostrze w przygotowaniach dodatkowo ma " drobne " problemy w swoim związku.
Najmłodszej z sióstr , Tosi ucieka ukochany kot.
Pojawia się Blanka, mowa nauczycielka , nowa postać w książce . Dziewczyna budzi ciekawość po przez swój wygląd i zachowanie , jak się okazuje jej przeszłość też nie wieje nuda. Zamiesza nauczycielka w miasteczku.

Magia świąt pod czas czytania wypływa na nas z każdej kartki.
Książka jest lekka , miła , przyjemnie się ją czyta . Idealna do poczytania przy blasku choinki .

sobota, 5 stycznia 2019

Książki przeczytane w 2018 roku

Ponieważ od pewnego czasu nie mam za bardzo kiedy opisywać książek które czytam, czasami zdarza się że czytam jedna po drugiej i już później opisanie tych książek nie jest takie łatwe, bo trochę się miesza .
Sama bardzo lubię podglądać u kogoś, co czytał , dzięki temu można odkryć jakiegoś nowego pisarza.
Zdawało mi się, że w 2018 roku przeczytałam kilka książek, ale jak zajrzałam w historię na stronie biblioteki, to się miło zdziwiłam.
Fakt też jest taki, że ja lubię czytać, ale nie lubię kupować, czy dostawać książek.
Wyjątkiem są książki coachingowe, to są książki do których się wraca i za każdym razem wyciąga się z nich coś innego, bynajmniej ja tak mam.

Troszkę jestem zawiedziona tym, że na koncie biblioteki zapisuje się tylko sto ostatnio przeczytanych książek, aktualnie wypożyczam również książeczki dla synka, ponieważ staramy się mu co wieczór przed snem troszkę czytać, a co za tym idzie w historii wypożyczania zapisuje się mniej moich książek.


Oto książki , które przeczytałam w 2018 roku.



  1. Tajemnica sosnowego dworku - Małgorzata Kursa, 
  2. MarzycielLaini Taylor  jest to książka , której nie mogłam doczytać do końca, przeczytałam pierwsze 50-60 stron i nie dałam rady więcej, jest to typowa fantastyka, a ja za takimi książkami za bardzo nie przepadam, 
  3. Teściową oddam od zaraz Małgorzata Kursa, 
  4. Najlepsze jest najbliżej - Małgorzata Kursa, 
  5. Na północ od raju - Thomas Engstrom , książka sensacyjna, dobrze się czytało ,
  6. Jeszcze więcej nieboszczyków, czyli Śledztwo z pazurem - Małgorzata Kursa,
  7. Wzięłam "pigułę"... : posłuchaj mojej historii - Giorgia Benusiglio  ,
  8. Ania - Grzegorz Kubicki, 
  9. Żona na pełen etat - Agata Przybyłek , kilka słów o książce,
  10. Dom pełen słońca - Karolina Wilczyńska, 
  11. Przytulajka - Praca zbiorowa , tutaj napisałam trochę o tej książce, 
  12. Longin : tu byłem - Marcin Prokop , kilka słów o książce
  13. Jego wysokość Longin - Marcin Prokop, 
  14. Właśnie dziś, właśnie teraz - Karolina Wilczyńska , kilka słów o książce
  15. Wędrowne ptaki - Karolina Wilczyńska, 
  16. Obudź się Kopciuszku - Natalia Sońska , tutaj troszkę więcej o książce
  17. Mniej złości, więcej miłości - Natalia Sońska , krótki opis książki
  18. Kropla zazdrości, morze miłości - Natalia Sońska , kilka słów o książce
  19. Garść pierników, szczypta miłości - Natalia Sońska , o książce
  20. Przyjaciółki - Agata Przybyłek, Natalia Sońska , o książce
  21. Zamarznięte serca - Karolina Wilczyńska , kilka słów o książce
  22. Okrutne gwiazdy nocy -  Kjell Eriksson  moja opinia o książce
  23. Noc Kupały - Katarzyna Miszczuk , 
  24. Szeptucha - Katarzyna Miszczuk ,
  25. Człowiek z gór -  Kjell Eriksson  kilka słów o książce
  26. Przeszłość czeka - Kjell Eriksson  tutaj kilka słów o książce
  27. Ręka która zadrży - Kjell Eriksson , moja opinia o książce
  28. Czarne kłamstwa czerwona krewo książce
  29. Zakochaj sie Julio - Natalia Sońska , krótki opis książki ,
  30. Światło w Cichą Noc - Krystyna Mirek , o książce , 
  31. Żerca- Katarzyna Miszczuk 
  32. Przeszłość czeka - Kjell Eriksson o książce
  33. Ja, diablica - Katarzyna Miszczuk, kilka słów o książce , to była bardzo fajna seria , aż jestem w szoku , że nie opisałam każdej części, zdecydowanie polecam i zachęcam do przeczytania.
  34. Ja, potępiona - Katarzyna Miszczuk
  35. Ja, anielica - Katarzyna Miszczuk


Małgorzata Kursa to ostatnio moja faworytka, czytam jej koleją książkę , a kilka innych czeka w kolejce. Zauważyłam ostatnio, że zmienił mi się gust. Czytam więcej "babskich " lekkich książek niż kryminałów. Pewnie jest to spowodowane tym, że w kryminałach przepadałam, świat się nie liczył trzeba było doczytać akapit, stronę, rozdział ...aż nagle okazywało się że jest 4 nad ranem książka przeczytana, a za chwilę trzeba wstawać do pracy. 
Teraz troszeczkę się pozmieniało i raczej wolę czytać coś, co mnie nie wciągnie aż tak ,w  końcu już nie jestem sama dla siebie.
Tym razem postaram się więcej książek opisywać chociaż dwoma zdaniami. 
Mam mały plan, ciekawe czy uda mi się go zrealizować, żeby w 2019 roku przeczytać minimum 40 książek. Trzymajcie za mnie kciuki. 
Pozdrawiam 

piątek, 9 listopada 2018

Podsumowanie października

Październik powitał nas ładną pogodą, co zmotywowało nas do ruchu , spacerów oraz poprawiło nam humory.
Pierwszy weekend października odwiedziliśmy rodzinę, a w drodze powrotnej wstąpiliśmy do Ikea i Smyk.

W Ikea dokupiliśmy regały do spiżarni, niebawem pokażę nasz nowy układ oraz kilka pierdołek


Tradycyjnie świeczki, ciepłe, słodkie, jesienne zapachy


oraz 12 identycznych szklanek, imprez u nas w domu co raz więcej  i strasznie irytuje mnie kiedy każda szklanka " z innej parafii".


W Smyk kupiliśmy kilka rzeczy dla Synka, trafiliśmy na promocję kupując dwie rzeczy , trzecia najtańsza była gratis, a po zakupach wraz z paragonem dostaliśmy kod rabatowy -25% na zabawki marki Smiki.

Kupiliśmy kombinezon zimowy, bardzo fajny , cieplutki , łatwy do ubrania.





Bluzę , dla mnie istotne było żeby nie miała kaptura.
Jest to ulubiona nasza bluza teraz, ma troszkę dłuższy tył, dół ma lekki ściągacz przez co bluza nie podwija się aż tak chętnie, ściągacze na rękawach również nie pozwalają im się podwijać,
 przyjemny materiał, ciepła. Ma ona bardzo wygodne zapięcie przy szyi i łatwiej jest ją założyć.



Ostatnia rzecz, to body dla Taty, fana Gwiezdnych Wojen. Body specjalnie kupione większe, na później :)


Praktycznie od samego początku Synka usypiam w ten sam sposób. Mamy taki swój wieczorny rytuał. Kąpiel , mleczko i spać. Po jedzeniu idę z Synkiem do sypialni, odkładam do łóżeczka , siadam i czytam. Kiedy Mąż jest w domu, to on przejmuje usypianie.
Nie kupuję Małemu książeczek, wypożyczamy je.


Lubię książki z serii "Złota księga bajek", sama dla siebie chętnie czytam, przypominam sobie bajki z czasów dzieciństwa.


W październiku odbywały się w Gdańsku Targi Mamaville.
Pierwszy raz byłam na tego typu targach i na pewno nie ostatni.
Bardzo mi się spodobało. Było tam bardzo wiele interesujących rzeczy. Co prawda wrócilam do domu tylko z małym gryzakiem sylikonowym. , ale taki właśnie miałam zamiar, nie wydać za wiele kasy a się rozejrzeć. Dobrze, że nie jestem mamą dziewczynki, bo na pewno nie udało by mi się wytrwać w postanowieniu.











  Tego dnia była przepiękna pogoda, lato, chcieliśmy pospacerować po Molo w Sopocie, ale ilość ludzi nas odstraszyła.

W październiku ze względu na dużą ilość wizyt z Synkiem u lekarzy, w tydzień obskoczyliśmy czterech , Mąż miał urlop. Dzięki temu , że był w domu i pomagał dużo przy Synku , troszkę bawiłam się w kuchni. Kilka ciast, obiadki, domowa pizza... troszkę tego upichciłam.





Udało mi się namierzyć moją super fryzjerkę ! Wreszcie.
W czerwcu byłam u fryzjera, tzn w salonie do którego chodziłam już troszkę czasu, ale okazało się , że nie pracuje już tam moja fryzjerka !
Tutaj można zobaczyć efekt. Fryzjerka w czerwcu i moja kochana Jagoda dostały to samo zdjęcie jako "to chcę mieć".  Zamieszczę tylko zdjęcie przed i po i sami wnioski wyciągnijcie.

Tak moje włosy w październiku po czerwcowym farbowaniu:


A tak po półtorej godziny u Jagody: 




Do teraz uwielbiam kolor swoich włosów. Nic się nie dzieje, nie wypłukał się, nie stał się żółtym kurczakiem..

Od października do mycia włosów używam szamponów Garnier Botanic Therapy. Aktualnie używam z miodem i propolisem w zapasie jest z olejkiem arganowym oraz z oliwką.
Miodowy jest super, bardzo przyjemny zapach, który utrzymuje się na włosach , a włosy są miękkie i sypkie.

Skończyły mi się już jakiś czas temu ampułki , nie mogę nigdzie na nie trafić więc wracam do wcierki z Jantar.



Włosy są w dobrej kondycji, nowych włosków wciąż przybywa. Od 2 tygodni nie jem Biotebal , maski do włosów też się już pokończyły . Czas na zakupy w Rossmann:) Pojawi się niebawem aktualizacja włosów. Myślę, że będzie to ostatni wpis na ten rok. Kolejny zrobię po nowym roku, ponieważ aktualnie nie ma spektakularnych efektów.

W październiku udało nam się nie trafić do szpitala. Wreszcie udało nam się drugą dawkę szczepionki przyjąć.
Tak , wiem, szczepienia to temat kontrowersyjny. Ja swoje dziecko szczepię, jak ktoś ma inne zdanie , okej, ma do tego prawo.
Chyba od ilości szpitali , lekarzy oraz badań mój synek po każdej wizycie u lekarza ma zepsuty dzień, jest nerwowy i osowiały. Tak samo było po szczepieniu.
Niestety w październiku odwiedziliśmy bardzo dużo lekarzy, chciałabym żeby to był koniec, ale niestety listopad zapowiada się podobnie ;/
Oby te wizyty okazały się tylko wizytami kontrolnymi.

Dzięki urlopowi Męża i przepięknej pogody jak na październik zaczęłam robić generalne porządki w domu . Odstawianie mebli, mycie okien, porządki w garderobie , pranie dywanów i tapicerek.
Nawet samochód dostał zabiegi w autospa .

Październik jest to dla nas czas kiedy zaczynają się uroczystości rodzinne urodziny, imieniny, rocznice. Ze względu na Mojego Gumisia odpuściliśmy sobie pielgrzymki po domach.
W tym miesiącu urodziny obchodził mój Brat, a Gumisia Chrzestny.
Oto prezent dla Wujka. Wujkowi prezent bardzo się spodobał.




Staram się wygospodarować co jakiś czas chwilę na czytanie. 
Udało mi się w tym miesiącu przeczytać dwie książki, a udało mi się zrobić zdjęcie tylko jednej . 
Nie będę tutaj dzieliła się swoimi przemyśleniami na temat tej książki , bo chyba moje zdanie jest różne od zdania większości.


Taką świetną zabawkę wyczepiła Babcia, moja Mama dla Gumisia
Zabawka jest u niej w domu i wciąż jest bardzo ciekawa.
Jest to spiralka, sorter, memory i coś..w jednym. Postaram się zrobić zdjęcie tego cuda i tu zamieścić, bo na prawdę jest fajna.

Byliśmy na spacerze, w Mc Donalds , ale ciii :P z przyszłą żoną mojego synusia :P
A tak poważnie z mamą Wikuni znamy się troszkę czasu, razem chodziłyśmy w ciąży, gdy Wikusia się rodziła, ja leżałam na patologii ciąży.
Między maluchami jest około tydzień różnicy.



Spacerując po mieście wpadłam na stoisko z rzeczami ręcznie szytymi.
Spodobała mi się ta podusia, ale byla ciut za droga coś koło 50 zł a miała baardzo małe wypełnienie .


W październikowe piątki superkino tvn i Fast and Furious. Gumiś obciążony genetycznie z każdej strony musi lubić samochody, modyfikacje ich no i oczywiście ten film.




A tutaj kilka zakupów jakie zrobiłam.
Gryzak na jedzonko . Zakup za ok 15 zł z Pepco, super się sprawdza, my powoli rozszerzamy dietę , do środka wkładałam banana czy jabłko i mały sobie ciumał .
Nie stosuję BLW , Gumiś się dławi kawałkami, nie musi mieć całkowicie płynnego jedzenia czy mocnych papek, ale musi być to jedzenie rozdrobnione.


Do nauki picia kubek niekapek. Kubek został zaakceptowany od razu. Byłam z tego faktu bardzo zadowolona, ale niestety nie wiem co się stało z dnia na dzień kubek stał się bee.
Systematycznie, cierpliwie staram się podawać go Synkowi, ale na razie nie chce powrócić do picia z niego. Chyba muszę rozejrzeć się za jakimś innym kubkiem.
Ten kupiłam w Kaufland za 10 zł.






W Rossmann kupiłam łyżeczki . W zestawie były trzy , jedna już jest u moich Rodziców.
Super wygodnie się nimi karmi. Mają wygodne długie rączki.




Na koniec wstawiam coś, co mnie strasznie rozczula i jest najsłodszym widokiem świata.
Stópka dziecięca !!



A tutaj mały przedsmak następnego posta.
Na koniec miesiąca zawitał u nas kurier z małą paczuszką :P



;Pozdrawiam, 
śmigam spać póki Bobo śpi. 

niedziela, 7 października 2018

Podsumowanie września

Kolejny miesiąc szczęście nas jakoś omija.
9 września Chrzciny , a Teść w szpitalu i nic nie wskazuje na to , że uda mu się wyjść .
Teściowa " na szczęście" w szpitalu w naszym mieście i udało się zreorganizować przepustkę więc nie będzie problemu.
Trochę te przygotowania pozwalają zapomnieć o tym , co się w koło nas dzieje.
Małemu zamówiłam ciuszek do chrztu przez internet i do środy nie doszedł, kiedy poszłam kupić drugi stacjonarnie, dosłownie 3 godziny później przyjechał kurier :)
W ten sposób mieliśmy dwa ciuszki ale nie żałuje bo oba się przydały :)
Damianek gościom sam dawał zaproszenia, no dobra nie będę koloryzować, zdarzało się, ze mocno trzymał w rączkach i oddać nie chciał.



Niestety co było wiadome od początku nasi przyjaciele z UK nie dali rady przylecieć na chrzest, ale jakoś tak .. brakowało ich mimo że od początku o tym wiedziałam.
Na tydzień przed chrztem mały znów chory. Znów antybiotyk, tym razem lekarz zdecydował się nie odsyłać nas do szpitala. Zadecydował o kuracji w domu.
W między czasie obdzwoniłam wszystkie szpitale i przychodnie w okolicy w poszukiwaniu dobrego
dziecięcego nefrologa , neurologa i chirurga.
Po usłyszeniu jakie są terminy oczekiwań nawet jeśli dyktuje nam tutaj warunki szybkość wzrostu małego i jego wiek , a wszystkie skierowania są jako pilne, postanowiliśmy udać się wszędzie prywatnie. Po ostatnich przebojach nie mam siły już na naszą służbę zdrowia.

Na chwilę przed chrzcinami wyskoczyliśmy na dwa dni do Męża rodziny pod Gdańsk. Zawsze czuję się tam jak na wakacjach.



Ciocia ma przepiękne krzesła !



Przy okazji wskoczyliśmy do TK Maxa i Mąż kupił Małemu komplecik.



Same Chrzciny wyszły prawie idealnie . Damian w Kościele był bardzo grzeczny, troszkę obserwował, troszkę gadał i chwilkę spał.
Jeżeli chodzi o samą imprezę w restauracji to ją przespał.
Obudziliśmy go już pod koniec , żeby zrobić zdjęcia.

Wyglądał w swoim ciuszku obłędnie. Nie spodziewałam się, że może tak słodko wyglądać.







Damian dostał w sumie w większości pieniądze. Goście wiedzieli, ze sporo rzeczy już mamy i że zbieramy na kilka rzeczy dla Małego, więc wybrali bezpieczniejszą opcję.
Damianek miał również drobne upominki dla swoich gości, w ramach podziękowania każdy gość dostał zdjęcia.



Damian dostał piękne pamiątki , ale jedna jest wyjątkowo piękna ponieważ została zrobiona własnoręcznie przez kuzynkę Męża.
Dziewczyna ma mega talent.

W takiej torebeczce znajduje się pamiątka



Pamiątka w formie małego pudełeczka


Każdy szczegół jest tutaj dopracowany , to jest tak łada rzecz, że aż dech zapiera i nie chce się wierzyć , że jest zrobiona własnoręcznie.


Po ściągnięciu wieczka pudełko się rozkłada. 
Tak wygląda od środka 




 Bardzo się cieszyłam , że chrzciny już za nami. Było z ich planowaniem trochę kłopotu.
Kilka razy wstępnie mieliśmy ustalony termin , a później się okazywało, ze albo my w szpitalu, albo ktoś z rodziny.
Szkoda, ze nie udało się być razem z nami w tym dniu Dziadkowi Damiana i Przyjaciołom. Ale tutaj to już siła wyższa decydowała. U Dziadka najważniejsze zdrowie , a Ciocia Mariola i Wujek Krzyś będą musieli to odrobić :)

Wrzesień był pięknym miesiącem, wierzyć się nie chciało, że to jesień, pogoda bardziej wskazywała na wiosnę, początek lata.




Z Chrzestną Damianka pojechaliśmy do Łeby, pogoda była piękna, Damianowi również bardzo się podobało. Był bardzo grzeczny, całkiem jak nie on :)



Było też kilka wieczorów typowo jesiennych. Odpaliłam świece zapachowe, wyjęłam jesienne , ciemniejsze lakiery, wypożyczyłam książki. Przygotowałam sie na jesienną chandrę.
Na szczęście było to chwilowe i wróciła wiosenna pogoda.


Skoro jesień , to i jakoś naszło mnie na ciemniejsze lakiery.



Starałam się z Damianem jak najwięcej wychodzić na spacery, żeby wykorzystać pogodę.
Chociaż zdarzało się i tak, że wychodziłam z domu jak było słonce a po 5 minutach niebo zaciągało się ciemnymi chmurami. Ale nawet wtedy chodziliśmy, wybieraliśmy trasę bliżej domu.


Plus jesieni jest taki, że do ramówek wracają dobre programy i wieczorem można się zrelaksować przed telewizorem.



Niestety wrzesień nie kończy się dla nas dobrze.
Pod koniec miesiąca znów lądujemy w szpitalu. Byliśmy tam tylko i aż trzy dni, tak krótko ponieważ na całym  oddziale nie było dla nas miejsca. Już jak nas przyjmowano byliśmy jedyni którzy nie trafili z zapaleniem górnych dróg oddechowych i problem było znaleźć sale. 
Na drugą dobę jak leżeliśmy w szpitalu w nocy zaczęły się wymioty u większości małych pacjentów.
Nasza doktor stwierdziła, ze woli wypuścić nas do domu i w domu kontynuować leczenie z częstymi kontrolami niż zostawić nas na oddziale gdzie na pewno złapiemy gorsze dziadostwo. 



Miesiąc zakończyłam z myślą, że bardzo bym chciała aby następny miesiąc nie był gorszy od poprzedniego , już przestałam się łudzić , ze może być lepszy. Niech będzie chociaż taki sam , ale nie gorszy.