sobota, 12 stycznia 2019

" Cztery płatki śniegu "

" Cztery płatki śniegu " Joanna Szarańska, jest to idealna książka na okres świąteczny .

Poznajemy na kilka tygodni przed świętami kilkoro zupełnie różnych ludzi. poznajemy ich pod czas przygotowań do świąt , dla każdego z nich te święta znaczą co innego , co innego przeżywają. 

Każdy z bohaterów mieszka w tym samym bloku , mieszkają obok siebie , wydaje się że znają się, wydaje się...
Te świata dla każdego z nich będą wyjątkowe. Dla każdego inaczej , a przygotowania do nich nie obejdą się bez mniejszych czy większych perypetii .
Autorka tak dobrała bohaterów , że każdy z nas może się z którymś z nich utożsamić.
Czytając śmiejemy się , denerwujemy, a w niektórych momentach pojawi się łezka w oku.

Mimo iż mi już minął świąteczny klimat , to przy czytaniu tej książki weszłam w niego na nowo.

czwartek, 10 stycznia 2019

Śpiworek

Zima.. pierwsza zima z dzieckiem.
Pierwsza zima mojego dziecka.
Pierwsza jego zima.
No tak po chwili przemyśleń czas na panikę.
Czy małemu będzie ciepło, czy jestem dobrze przygotowana, czy wszystko mam kupione, co kupić, co wybrać.
Żeby wybrać to co najlepsze, przekopywałam fora na temat co na to inne mamy, co radzą, lepiej kupić, w co zainwestować, czy śpiworek, czy grubszy kocyk, czy jakiś super extra kombinezonik dla dziecka. No jak się przygotować na zimę z maluchem...
Ile osób tyle opinii, mamy , babcie zupełnie inne zdanie..
Jeżeli chodzi o kremik zdecydowałam się na Nivea na każdą pogodę .
Pisałam o nim po kilka słów tutaj.
Szybko też przyszło mi wybranie mufek do wózka, na prawdę spisały się świetnie.
Ani chwilę nie żałowałam zakupu.
Gorzej było z wyborem koc czy śpiworek.
Raz czy dwa jak było zimniej poszłam z Maluszkiem na spacer w spacerówce z kocykiem... ten spacer zadecydował o tym, że kupuję śpiworek.
Spacer  z kocykiem to był wyczyn, co chwile syn się wykopywał, kocyk gdzieś zjeżdżał... Nie było to wygodne.
Ostatecznie zdecydowałam się na śpiworek.
Przy wyborze zwracałam uwagę na :
- wielkość,
- czy pasuje do danego modelu wózka,
- materiał zewnętrzny musiał być nieprzemakalny.

Nasz śpiworek jest szary, zdjęcie troszkę przekłamuje kolor.



Śpiworek ten ma otwory, które umożliwiają przeciągnięcie pasów bezpieczeństwa .
Otwory są na dwóch wysokościach przez co łatwiej pas dopasować do potrzeb dziecka.



Śpiworek ma gruby, mocny zamek, który ułatwia zapinanie i rozpinanie , jest wszyty bardzo dobrze, nie wcina materiału.
Z tyłu , na wysokości kapturka posiada zakładkę, którą można założyć o oparcie wózka , co ułatwia utrzymanie śpiworka na miejscu, nie zsuwa się.
Materiał wewnętrzny, to bardzo przyjemny w dotyku polarek, na zewnątrz materiał jest nieprzemakalny.


Kapturek jest spory, ma sznureczek którym można go ściągnąć, zeby otulił główkę malucha, 
Futerko jest bardzo mięciutkie, wygląda ładnie, można je odpiąć . 




Śpiworek kupiłam na allegro, kosztował ok 200 zł .
Używam go mniej więcej od miesiąca, może półtora i jestem zadowolona. 
Faktycznie nie przemaka, małemu jest w nim wygodnie, jest cieplutki.




Pozdrawiam 

środa, 9 stycznia 2019

100 naszych randek...

Coś dla siebie..
Zauważyłam nie tylko u siebie, ale też u znajomych, którzy mają dzieci, że w momencie kiedy zostają rodzicami rola kobieta - żona, zmienia się na MATKA, a rola mężczyzna - mąż , zmienia się na OJCIEC.  I tylko te role nas całkowicie absorbują.
Jest to normalne i naturalne, nie ma czemu się dziwić. Zwłaszcza na początku jest to normalne, kiedy trzeba się nauczyć nowych ról oraz nowej osoby w domu.
Jest to ok, nie ma co temu przeczyć, ale póki nie trwa, to za długo.
Pytanie brzmi " ile to jest za długo".. No właśnie !
Myślę, ze tu dużo zależy od tego jacy byliśmy wcześniej i jakie życie wcześniej prowadziliśmy.
Z mojej obserwacji wynika, że o ile mama sama dla siebie znajdzie czas, żeby pozostać kobietą (fryzjer, kosmetyczka, chwila z książką, czy długa kąpiel , to według gustu każdej z nas ), bo w tym momencie kiedy my robimy coś dla siebie nasz Bąbel jest pod opieką tatusia, bądź śpi, czy tata , żeby pozostać chodź trochę takim mężczyzną jak wcześniej (wyskoczyć na piwo z kumplami, obejrzeć mecz, pograć na konsoli ), bo maluch jest z mamą, o tyle rodzice nie znajdują czasu na to, żeby pozostać parą z wcześniej, nie tylko rodzicami , ale i małżeństwem."No bo z kim zostawić dziecko ?"
Trochę chyba za bardzo znam to z autopsji. Jedni dziadkowie wciąż aktywni zawodowo, drudzy schorowani i sami potrzebujący opieki.
Myślę, że taka sytuacja sprzyja na nowo tworzeniu pępowiny między dzieckiem, a matką.
O ile, mężczyźni mają " łatwiej ", bo też przeżywają przecież to , że całe dnie nie ma ich w domu ,bo wychodzą do pracy, o tyle mamusia, no to mamusia, bez niej można przeżyć tylko chwilę i to tylko  pod warunkiem, że tata jest blisko.
Drugi fakt , to też to, że jak już tata w domu, to mama też chce być w domu i chcą razem z maluchem spędzić jakoś ten czas.
Nawet założenie , że np od przyszłego miesiąca raz w miesiącu robimy coś dla nas razem, szybko traci ważność.
Często brakuje bodźca.
Całkiem przypadkowo przed świętami natknęłam się na instagramie na projekt "100 naszych randek", pomyślałam, no ciekawe.
Weszłam na blog twórców projektu, przyznam szczerze, że po łebkach przejrzałam co tam jest , troszkę mnie do siebie nie przekonał, ze względów ideologicznych, ale nie mówię, że tam w wolnej chwili (czyli jak Syn skończy 18 lat ) nie zajrzę, bo nie lubię zbyt szybko oceniać ludzi, czy rzeczy nie zapoznając się z nimi.
Wracając do tematu, przeczytałam co to jest te 100 randek  pomyślałam, że to fajny prezent od nas dla nas. Miałam w plamie zamówić plakat jeszcze przed świętami, ale z różnych względów się nie udało, zamówiłam tuż po świętach i po kilku dniach plakat był u mnie.


 100 naszych randek to plakat, na którym mamy 100 okienek do zdrapania a pod nimi znajdują się pomysły na randki.
Jak pokazałam Mężowi co chcę zamówić, nie był nastawiony do tego pozytywnie, wydaje mi się , ze nadal nie jet, ale powoli się przekonuje.
Założenie mamy takie, że ten plakat wieszamy w miejscy dla nas widocznym.
Na początku raz w miesiącu zdrapujemy jedno wybrane okienko i realizujemy plan na randkę pod nim ukryty.
Mam nadzieję, że to może nas troszkę zmobilizować do tego, żeby jakoś pokombinować i spędzić ciekawie trochę czasu razem.
Taki plakat może być fajnym pomysłem na prezent, dla znajomej pary pod warunkiem, że dobrze ją znamy i wiemy, że nie odczyta tego negatywnie.

To tak na szybko o pomyśle, za jakiś czas napiszę jak się plakat sprawdził, czy mąż zmienił zdanie, a może to zdanie zmienię ja.
Tym czasem uciekam do Synka, właśnie budzi się z drzemki .

Pozdrawiam

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Babska misja

Kolejna część ksiazek Kursy.
Przypadła mi do gustu ta autorka .
Opowiada ona historię Luki i Moniki dwóch przyjaciółek razem mieszkających.
Już jakiś czas wcześniej przeczytałam dalsze części z serii więc teraz bez problemu odnalazłam się w temacie i zaczęłam łączyć fakty, bo nie powiem czytanie czegoś nie po kolei nie jest super pomysłem :)
W tej części poznajemy Luke ,Lukrecję ,która pracuje w gazecie najpierw koryguje teksty innych dziennikarzy , później dostaje swój kącik  oraz Monikę , przyjaciółkę i współlokatorkę Luki. Monika jest pielęgniarka , narwana dziewczyna z,  przeciwieństwo  Luki. Monika wspiera  całym sercem swoją współlokatorkę  przy problemach  sercowych.
Historia jest momentami śmieszna momentami smutna, pojawia się wątek kryminalny .
Polecam książki Małgorzaty Kursy, ale czytajcie je po kolei ;) .

Pozdrawiam

sobota, 5 stycznia 2019

Książki przeczytane w 2018 roku

Ponieważ od pewnego czasu nie mam za bardzo kiedy opisywać książek które czytam, czasami zdarza się że czytam jedna po drugiej i już później opisanie tych książek nie jest takie łatwe, bo trochę się miesza .
Sama bardzo lubię podglądać u kogoś, co czytał , dzięki temu można odkryć jakiegoś nowego pisarza.
Zdawało mi się, że w 2018 roku przeczytałam kilka książek, ale jak zajrzałam w historię na stronie biblioteki, to się miło zdziwiłam.
Fakt też jest taki, że ja lubię czytać, ale nie lubię kupować, czy dostawać książek.
Wyjątkiem są książki coachingowe, to są książki do których się wraca i za każdym razem wyciąga się z nich coś innego, bynajmniej ja tak mam.

Troszkę jestem zawiedziona tym, że na koncie biblioteki zapisuje się tylko sto ostatnio przeczytanych książek, aktualnie wypożyczam również książeczki dla synka, ponieważ staramy się mu co wieczór przed snem troszkę czytać, a co za tym idzie w historii wypożyczania zapisuje się mniej moich książek.


Oto książki , które przeczytałam w 2018 roku.



  1. Tajemnica sosnowego dworku - Małgorzata Kursa, 
  2. MarzycielLaini Taylor  jest to książka , której nie mogłam doczytać do końca, przeczytałam pierwsze 50-60 stron i nie dałam rady więcej, jest to typowa fantastyka, a ja za takimi książkami za bardzo nie przepadam, 
  3. Teściową oddam od zaraz Małgorzata Kursa, 
  4. Najlepsze jest najbliżej - Małgorzata Kursa, 
  5. Na północ od raju - Thomas Engstrom , książka sensacyjna, dobrze się czytało ,
  6. Jeszcze więcej nieboszczyków, czyli Śledztwo z pazurem - Małgorzata Kursa,
  7. Wzięłam "pigułę"... : posłuchaj mojej historii - Giorgia Benusiglio  ,
  8. Ania - Grzegorz Kubicki, 
  9. Żona na pełen etat - Agata Przybyłek , kilka słów o książce,
  10. Dom pełen słońca - Karolina Wilczyńska, 
  11. Przytulajka - Praca zbiorowa , tutaj napisałam trochę o tej książce, 
  12. Longin : tu byłem - Marcin Prokop , kilka słów o książce
  13. Jego wysokość Longin - Marcin Prokop, 
  14. Właśnie dziś, właśnie teraz - Karolina Wilczyńska , kilka słów o książce
  15. Wędrowne ptaki - Karolina Wilczyńska, 
  16. Obudź się Kopciuszku - Natalia Sońska , tutaj troszkę więcej o książce
  17. Mniej złości, więcej miłości - Natalia Sońska , krótki opis książki
  18. Kropla zazdrości, morze miłości - Natalia Sońska , kilka słów o książce
  19. Garść pierników, szczypta miłości - Natalia Sońska , o książce
  20. Przyjaciółki - Agata Przybyłek, Natalia Sońska , o książce
  21. Zamarznięte serca - Karolina Wilczyńska , kilka słów o książce
  22. Okrutne gwiazdy nocy -  Kjell Eriksson  moja opinia o książce
  23. Noc Kupały - Katarzyna Miszczuk , 
  24. Szeptucha - Katarzyna Miszczuk ,
  25. Człowiek z gór -  Kjell Eriksson  kilka słów o książce
  26. Przeszłość czeka - Kjell Eriksson  tutaj kilka słów o książce
  27. Ręka która zadrży - Kjell Eriksson , moja opinia o książce
  28. Czarne kłamstwa czerwona krewo książce
  29. Zakochaj sie Julio - Natalia Sońska , krótki opis książki ,
  30. Światło w Cichą Noc - Krystyna Mirek , o książce , 
  31. Żerca- Katarzyna Miszczuk 
  32. Przeszłość czeka - Kjell Eriksson o książce
  33. Ja, diablica - Katarzyna Miszczuk, kilka słów o książce , to była bardzo fajna seria , aż jestem w szoku , że nie opisałam każdej części, zdecydowanie polecam i zachęcam do przeczytania.
  34. Ja, potępiona - Katarzyna Miszczuk
  35. Ja, anielica - Katarzyna Miszczuk


Małgorzata Kursa to ostatnio moja faworytka, czytam jej koleją książkę , a kilka innych czeka w kolejce. Zauważyłam ostatnio, że zmienił mi się gust. Czytam więcej "babskich " lekkich książek niż kryminałów. Pewnie jest to spowodowane tym, że w kryminałach przepadałam, świat się nie liczył trzeba było doczytać akapit, stronę, rozdział ...aż nagle okazywało się że jest 4 nad ranem książka przeczytana, a za chwilę trzeba wstawać do pracy. 
Teraz troszeczkę się pozmieniało i raczej wolę czytać coś, co mnie nie wciągnie aż tak ,w  końcu już nie jestem sama dla siebie.
Tym razem postaram się więcej książek opisywać chociaż dwoma zdaniami. 
Mam mały plan, ciekawe czy uda mi się go zrealizować, żeby w 2019 roku przeczytać minimum 40 książek. Trzymajcie za mnie kciuki. 
Pozdrawiam 

czwartek, 3 stycznia 2019

Druga tura prezentów

Część prezentów dla nas , a przede wszystkim dla naszego Skrzata , Mikołaj doniósł troszkę po Wigilii.

Kolejny króliczek do króliczej rodzinki.


Drewniany sorter , Arka. Super zabawka , już teraz jest w użyciu, co prawda nie dokładnie tak jak powinien być używany, ale Mały cieszy się jak hałasują wrzucane tam zabawki.






U Prababci również był Mikołaj i zostawił pieniążki oraz kilka drobiazgów.


Prześwietna książeczka. "Dotykamy kolorów", mamy kolor żółty, będę poszukiwać innych kolorów.
Książeczka ma część stron, które mają różne faktury, teraz jeszcze nie do końca Skrzat rozumie to, ale ma już swoją jedną ulubioną stronę z kukurydzą.



Obrazki są bardzo przyjemne dla oka.


Kubek niekapek do nauki picia . Na razie oswajamy się z nim, ale już widać , ze jest wygodny do trzymania, Mały chętnie łapie go w rączki i obgryza ustnik, ma jeszcze mały kłopotek żeby go przechylać żeby się napić.




Miseczka z przyssawką. Jest na prawdę mocna, super się trzyma , łatwo się ją myje, nie przebarwia się, jest stabilna i łatwo z niej się nabiera jedzonko. 


Śliniaczki jednorazowe. Do tej pory nosiłam jeden śliniak w torbie i nie było z tym problemu póki był czysty jak był po jedzeniu to już różnie bywało. Będę testowała, dam znać jak się spisują.
Te są z Auchan, widziałam kilka dni temu że takie też są w Rossmannie.





My dostaliśmy jeszcze grę Kalambury oraz słodycze.
A Synek dostał jeszcze dresik.


Pozdrawiam

Podsumowanie Grudnia

Grudzień miał być dla nas takim wyjątkowym okresem, przygotowania do świąt, zakupy prezentów, porządki...
Zgodnie z założonym harmonogramem, (tak wiem ja i te moje listy ) w sobotę zaczęłam porządki świąteczne od pokoju Skarzata. Od razu poczułam , że święta tuż , tuż.
Z dzieckiem, który ma etap" mamo jesteś na wyciągnięcie ręki, albo będę krzyczał" troszkę utrudnione jest to zadanie, ale kto nie da sobie rady jak nie ja:)
Niestety w sobotę w nocy stan zdrowia mojego Teścia się pogorszył. Dwie noce pod rząd Mąż spędził z nim na dwóch rożnych SORach w dwóch różnych miastach.
Przyniosło to wiele stresu i nerwów.


Pierwszy tydzień grudnia minął mi na porządkach i powolnym dekorowaniu mieszkania.
W tym roku kupiliśmy nową choinkę . Jest większa więc trzeba było dokupić ozdób :)
Każdy powód jest dobry.
6 grudnia przyszedł do nas Mikołaj. Zrobiliśmy sobie drobne prezenty, oczywiście nasz Elfik dostał największe prezenty. Moja Mama jak co roku kupiła nam słodycze, a Maluszkowi zabawki .



Grudzień u Męża w pracy jest gorącym okresem, dodatkowo koledze z pracy urodził się synek więc jeden pracownik na troszkę odpadł. To był ciężki czas dla nas wszystkich, na szczęście po dwóch tygodniach wszystko powoli wraca do normy.

Będąc z Synkiem na badaniach w Gdańsku, w drodze powrotnej zajechaliśmy na szybkie zakupy.
Było bardzo dużo świątecznych strojów dla dziewczynek, dla chłopców niestety wybór był bardzo mały.




W Tesco Synkowi kupiłam kombinezon. Mamy już jeden kupiłam go w Smyku, ale potrzebujemy drugiego, z powodu ślinotoku i częstych ulewań. Bardzo się cieszę . że udało mi się go kupić, jest bardzo wygodny w zakładaniu, dla dzieka wydaje się również być wygodny.  Kosztował 80 zł.


Jako świąteczny strój kupiłam bodziaka w stylu elfa, również Tesco, 14 zł


Na szczęście udało mi się w miarę opanować i nie popłynęłam z zakupami ozdób itp, zaszalałam za to z prezentami.

W Auchan za ok 3 zł kupiłam opaski świąteczne, miały być do zdjęć ostatecznie nie użyliśmy ich i zostały przybraniem głośników :)


Świąteczne serwetki . Zastanawiam się jeszcze czy to są ostateczne serwetki jakie położę na stół.



Kubeczki z Pepco. Są rewelacyjne. Bardzo je lubię za kształt, pojemność i poręczność.
Komplet kosztował 15 zł jeśli na wyprzedażach poświątecznych będą , to kupię jeszcze jeden komplet.



Kryształki na choinkę, również Pepco. Koszt takiego kompletu to 8 zł, żałowałam , ze od razu nie wzięłam 2 lub 3 komplety, jak poszłam po więcej oczywiście ich już nie było.





Lampki gwiazdki. Girlanda z Pepco 10 zł .
Girlanda jest rewelacyjna ! 40 gwiazdek ładnie świecących za 10 zł .



Lampki wyglądają rewelacyjnie. 








Grudzień w większości upłynął mi w przygotowaniach do świąt. W tym roku Wigilia była u nas więc przygotowań trochę więcej niż zwykle.
Dokładnie w Wigilię spadło u nas trochę sniegu , ale niestety na drugi dzień nie było po nim śladu.

Dla Rodziców i Teściów zdecydowaliśmy się na fotoksiążki w ramach prezentu. Wybraliśmy albumy od Moony Lab. Wyglądają rewelacyjnie i bardzo przypadły do gustu obdarowanym.



Okładki albumów co miesiąc się zmieniają w grudniu były słodkie ciasteczkowo pierniczkowe. 


Sporo frajdy sprawiło mi pakowanie prezentów. W zeszłym roku dobrze się do tego przygotowałam, w tym roku również zaopatrzyłam się już we wstążki, tasiemki, papier i winietki.


Kiedyś pakowałam wszystkie prezenty w torby, później stwierdziłam, że chyba lepiej się czuje osoba obdarowana jeśli widzi, że włożyliśmy troszkę serca w prezent. 






Tak jak wspominałam w tym roku mieliśmy nową choinkę.
Wreszcie nie ginie ona w salonie. 









Mniej więcej od połowy grudnia mieszkanie przystroiłam świątecznie. 
Stwierdziłam, że za mało wszystkiego mam i  w przyszłym roku Mężu szykuj się na zakupy :) 

Tradycyjnie w korytarzu na szafce zagościła choinka z papieru (koleżanka Mamy takie cuda robi) i Mikołaj na saniach, a lustro oplotłam lampkami. 





Kominek wygląda jakoś smutno, już znalazłam sobie inspirację na wystój przyszłoroczny, Mąż pomysł zaakceptował , mam nadzieję, że będzie pamiętał o tym w przyszłym roku.



Pod kominkiem aktualnie znajduje się grajdołek Smyka.


Domek, a właściwie kościółek ma z 15-16 lat już, białe skarpety mamy też już kilka lat, a mała czerwona skarpetka została kupiona ww zeszłym roku przed świętami .





 Stroik na stół ze świecą kilka lat temu zrobił Mąż, w tym roku troszkę się rozpadł pod czas przechowywania ,a dodatkowo Synek zaczepił go rączką i chyba w tym roku kończy swój żywot. 




Co roku na Mikołajki od Mamy dostaję gwiazdę betlejemską i domek z piernika. W tym roku gwiazda była wyjątkowo piękna, troszkę teraz jest łysawa, ale wciąż żyje. 







W sypialni również lekki powiew świątecznego klimatu, tutaj uderzyłam w czerwone tony. 






Wigilia u nas, czyli coś co najbardziej mnie stresuje, na mojej głowie - przygotowanie stołu.
Lubię i nie lubię to robić, zawsze wydaje mi się, że inni mają ładniejszy, że nie mam wystarczająco dużo gadżetów do tego. Tym razem byłam mądrzejsza i stół zaczęłam przygotowywać dzień wcześniej. Dzięki temu miałam troszkę mniej stresu. 
Wydaje mi się, że mam jakiś dziwny stół , za mały na imprezy które organizuję, albo robię za dużo jedzenia. 
Lubię kiedy stół jest ładnie przystrojony i jest przygotowany do przyjęcia gości, ale zastanawiam się czy goście w ogóle to zauważają..





Mąż czyścił srebra :P 
Zestaw sztućców który dostaliśmy w prezencie ślubnym jest najlepszym prezentem . 


Ze względu na małą ilość miejsca na stole drobne słodycze musiały wylądować na komodzie . 


Strasznie drażni mnie to, że nie mamy pełnej jednakowej zastawy. Zeszłoroczny Mikołaj troszkę nie trafił z modelem zastawy. Może kiedyś dokompletuje całość w jednym stylu.
Swoją drogą Lubiana Victoria oraz Classic są bardzo ciężkie. 





Pierwszy Dzień Świąt spędziliśmy u Moich Rodziców, byli także Teściowie, jednak wolę być gościem niż gospodarzem. Przy okazji zrobiłam kilka fotek niektórych elementów wystroju u Mamy, nie udało mi się zrobić ładnych zdjęć, bo niestety i stety nie było na to czasu. 


 Tą latarnię ze świeczkami na baterie za jakieś na prawdę nie duże pieniądze moja Mama znalazła w Jysk . 

Moi Rodzice mieszkają na osiedlu domków jednorodzinnych, ja mieszkałam tam od urodzenia i z biegiem czasu stwierdzam, że niestety umiera na ulicy klimat świąteczny. Kiedyś każdy dom był ozdobiony lampkami i tego typu rzeczami, na dzień dzisiejszy pojedyncze domki tylko mają jakąś ozdobę. 




Jak co roku świeża choinka. Daje super klimat. Nie wiem jakim cudem u moich rodziców ona się trzyma przy takiej ilości zwierząt. Mój jeden kot potrafi zdemolować sztuczną choinkę. 


Drugi Dzień Świąt do obiadu spędziliśmy u mojej Babci. Prababcia dumna z Prawnuka już nie może się doczekać aż mały będzie biegał. 


A później już do wieczora odpoczywaliśmy we trójkę. 




Bardzo chciałabym podziękować w tym miejscu mojej Mariolci, która razem ze mną mimo taaaakiej ilości dzielących nas kilometrów przygotowywała kolację oraz stół do niej .


Pozdrawiam