niedziela, 7 października 2018

Podsumowanie września

Kolejny miesiąc szczęście nas jakoś omija.
9 września Chrzciny , a Teść w szpitalu i nic nie wskazuje na to , że uda mu się wyjść .
Teściowa " na szczęście" w szpitalu w naszym mieście i udało się zreorganizować przepustkę więc nie będzie problemu.
Trochę te przygotowania pozwalają zapomnieć o tym , co się w koło nas dzieje.
Małemu zamówiłam ciuszek do chrztu przez internet i do środy nie doszedł, kiedy poszłam kupić drugi stacjonarnie, dosłownie 3 godziny później przyjechał kurier :)
W ten sposób mieliśmy dwa ciuszki ale nie żałuje bo oba się przydały :)
Damianek gościom sam dawał zaproszenia, no dobra nie będę koloryzować, zdarzało się, ze mocno trzymał w rączkach i oddać nie chciał.



Niestety co było wiadome od początku nasi przyjaciele z UK nie dali rady przylecieć na chrzest, ale jakoś tak .. brakowało ich mimo że od początku o tym wiedziałam.
Na tydzień przed chrztem mały znów chory. Znów antybiotyk, tym razem lekarz zdecydował się nie odsyłać nas do szpitala. Zadecydował o kuracji w domu.
W między czasie obdzwoniłam wszystkie szpitale i przychodnie w okolicy w poszukiwaniu dobrego
dziecięcego nefrologa , neurologa i chirurga.
Po usłyszeniu jakie są terminy oczekiwań nawet jeśli dyktuje nam tutaj warunki szybkość wzrostu małego i jego wiek , a wszystkie skierowania są jako pilne, postanowiliśmy udać się wszędzie prywatnie. Po ostatnich przebojach nie mam siły już na naszą służbę zdrowia.

Na chwilę przed chrzcinami wyskoczyliśmy na dwa dni do Męża rodziny pod Gdańsk. Zawsze czuję się tam jak na wakacjach.



Ciocia ma przepiękne krzesła !



Przy okazji wskoczyliśmy do TK Maxa i Mąż kupił Małemu komplecik.



Same Chrzciny wyszły prawie idealnie . Damian w Kościele był bardzo grzeczny, troszkę obserwował, troszkę gadał i chwilkę spał.
Jeżeli chodzi o samą imprezę w restauracji to ją przespał.
Obudziliśmy go już pod koniec , żeby zrobić zdjęcia.

Wyglądał w swoim ciuszku obłędnie. Nie spodziewałam się, że może tak słodko wyglądać.







Damian dostał w sumie w większości pieniądze. Goście wiedzieli, ze sporo rzeczy już mamy i że zbieramy na kilka rzeczy dla Małego, więc wybrali bezpieczniejszą opcję.
Damianek miał również drobne upominki dla swoich gości, w ramach podziękowania każdy gość dostał zdjęcia.



Damian dostał piękne pamiątki , ale jedna jest wyjątkowo piękna ponieważ została zrobiona własnoręcznie przez kuzynkę Męża.
Dziewczyna ma mega talent.

W takiej torebeczce znajduje się pamiątka



Pamiątka w formie małego pudełeczka


Każdy szczegół jest tutaj dopracowany , to jest tak łada rzecz, że aż dech zapiera i nie chce się wierzyć , że jest zrobiona własnoręcznie.


Po ściągnięciu wieczka pudełko się rozkłada. 
Tak wygląda od środka 




 Bardzo się cieszyłam , że chrzciny już za nami. Było z ich planowaniem trochę kłopotu.
Kilka razy wstępnie mieliśmy ustalony termin , a później się okazywało, ze albo my w szpitalu, albo ktoś z rodziny.
Szkoda, ze nie udało się być razem z nami w tym dniu Dziadkowi Damiana i Przyjaciołom. Ale tutaj to już siła wyższa decydowała. U Dziadka najważniejsze zdrowie , a Ciocia Mariola i Wujek Krzyś będą musieli to odrobić :)

Wrzesień był pięknym miesiącem, wierzyć się nie chciało, że to jesień, pogoda bardziej wskazywała na wiosnę, początek lata.




Z Chrzestną Damianka pojechaliśmy do Łeby, pogoda była piękna, Damianowi również bardzo się podobało. Był bardzo grzeczny, całkiem jak nie on :)



Było też kilka wieczorów typowo jesiennych. Odpaliłam świece zapachowe, wyjęłam jesienne , ciemniejsze lakiery, wypożyczyłam książki. Przygotowałam sie na jesienną chandrę.
Na szczęście było to chwilowe i wróciła wiosenna pogoda.


Skoro jesień , to i jakoś naszło mnie na ciemniejsze lakiery.



Starałam się z Damianem jak najwięcej wychodzić na spacery, żeby wykorzystać pogodę.
Chociaż zdarzało się i tak, że wychodziłam z domu jak było słonce a po 5 minutach niebo zaciągało się ciemnymi chmurami. Ale nawet wtedy chodziliśmy, wybieraliśmy trasę bliżej domu.


Plus jesieni jest taki, że do ramówek wracają dobre programy i wieczorem można się zrelaksować przed telewizorem.



Niestety wrzesień nie kończy się dla nas dobrze.
Pod koniec miesiąca znów lądujemy w szpitalu. Byliśmy tam tylko i aż trzy dni, tak krótko ponieważ na całym  oddziale nie było dla nas miejsca. Już jak nas przyjmowano byliśmy jedyni którzy nie trafili z zapaleniem górnych dróg oddechowych i problem było znaleźć sale. 
Na drugą dobę jak leżeliśmy w szpitalu w nocy zaczęły się wymioty u większości małych pacjentów.
Nasza doktor stwierdziła, ze woli wypuścić nas do domu i w domu kontynuować leczenie z częstymi kontrolami niż zostawić nas na oddziale gdzie na pewno złapiemy gorsze dziadostwo. 



Miesiąc zakończyłam z myślą, że bardzo bym chciała aby następny miesiąc nie był gorszy od poprzedniego , już przestałam się łudzić , ze może być lepszy. Niech będzie chociaż taki sam , ale nie gorszy. 

wtorek, 2 października 2018

Robot sprzątający Hoffen.

Jeszcze kilka lat temu wychodziłam z założenia, że wszystkie sprzęty w domu muszę być znanych firm bo są lepsze, bo trwalsze , kosztują więcej bo są lepsze itp itd.
Kilka razy zdążyłam się naciąć na znane marki i troszkę zmieniłam zdanie.
Oczywiście nie zadziałałam radykalnie i nie wyrzuciłam wszystkiego co miałam i nie kupiłam nowych sprzętów. Odkurzacz, żelazko czy suszarka do włosów są "markowe" , trzymają się całkiem dobrze, ale jak odmówią mi posłuszeństwa nie wykluczone, ze nie wymienię ich na tańsze.
Zarówno mi jak i mojej Mamie dobrze sprawdzają się sprzęty z Biedronki czy Lidla.

W tym poście mam zamiar opisać własnie sprzęt z Biedronki.
Kupiliśmy juz dawno temu, ale chciałam go porządnie przetestować zanim o nim napiszę.
W zeszłym roku z Mężem bardziej racjonalnie podeszliśmy do kupowania prezentów.
Dla naszych bliskich kupiliśmy raczej nie wielkie upominki, a sobie kupiliśmy jeden, wspólny, ale za to konkretny prezent.
Petent ten w zeszłym roku się sprawdził, w tym roku postaramy się też tak zrobić.
Całkiem spontanicznie padło na Robot Sprzątający Smart Hoffen.
Odkurzacz ten był dostępny w ofercie Biedronki w grudniu. Nie planowaliśmy zakupu takiego sprzętu, nie raz nie dwa biadoliłam Mężowi , że przydała by mi się jakaś rumba albo salsa jeżdżąca za naszym kotem, ale wiadomo jaka jest cena tych sprzętów i nie bardzo przekonywała mnie ona do zakupu. Robot ten kosztował około 350 zł, kilka opinii o starszych modelach tego robota było bardzo dobrych więc postanowiliśmy, że spróbujemy tego wynalazku.
Z naszym kotem mamy trzy światy, gubi futra tony, nie wiem jakim cudem jeszcze nie jest łysa !
Całe mieszkanie czasem trzeba odkurzać dwa razy dziennie.
Jak kupowaliśmy odkurzacz byłam już w ciąży co przemówiło na plus jeśli chodzi o decyzję pozytywna.

W zestawie dostaliśmy:
- robot sprzątający
- 2 pary wymiennych szczotek
- zapasowy filtr
- pilot do zdalnego sterowania z bateriami w zestawie
- stacja dokująca
- zasilacz
- instrukcja obsługi.

My od zakupu używamy tego odkurzacza praktycznie codziennie, oczywiście nie zrezygnowałam całkowicie z odkurzania normalnym odkurzaczem, ale o tym za chwilę.

Odkurzacz ma kilka opcji
ODKURZANIE AUTOMATYCZNE - czyli włączamy odkurzacz wtedy kiedy mamy na to potrzebę,
PROGRAMOWANIE ODKURZANIA - czyli możemy ustalić dzień tygodnia i godzinę o której odkurzacz ma się włączyć.
ODKURZANIE RĘCZNE -  czyli ręcznie za pomocą pilota możemy sterować odkurzaczem.

Bateria odkurzacza starcza na  mniej więcej 90 minut jego pracy, u mnie są to dwa odkurzania całego mieszkania na szybko lub jedno takie meeega dokładne odkurzanie.
Dobrze radzi sobie na kaflach czy panelach. Podjeżdża na dywany i dobrze radzi sobie z odkurzeniem dywanów z niskim i zwartym włosiem , nie radzi sobie z dywanami typu shaggy, ponieważ ich włosy zaplątują się w szczotki i mogą  zrobić się kołtuny.
U mnie w mieszkaniu istotne dla mnie jest żeby odkurzacz wciągał futro i  żwirek koci, a z tym radzi sobie na prawdę dobrze. Nie ma też problemu z odkurzaniem w rogach, wiadomo nie robi możne tego jakoś super precyzyjnie jak normalny odkurzacz, ale całkiem przezwoicie daje sobie radę.
Dobrze i precyzyjnie odkurza w koło nóg stołów, krzeseł itp, nie obija się o meble.
radzi sobie z podjazdami pod nie wielkie wzniesienia czy progi.
Co ważne, odkurzacz nie musi mieć stacji dokującej w pomieszczeniu w którym akurat sprząta.
Ja mam na stale podpiętą stację dokującą w spiżarni i spokojnie pomimo to odkurzacz sprząta całe mieszkanie.
Ale, żeby nie było aż tak kolorowo są i minusy.
Minusami są:
- brak zaznaczenia obszaru na jakim ma zostać odkurzacz, nie mam drzwi w salonie i muszę pilnować żeby odkurzacz nie uciekł najczęściej zastawiam po prostu czymś drzwi,
- kiedy świeci mocno słońce i rzuca mocne świtało na podłogę odkurzacz "głupieje" widzi tam jakąś barierę i nie przejedzie dalej,
- po wyłączeniu i włączeniu ponownie, zegar się zeruje i pokazuje , ze odkurzacz znów może pracować 90 minut mimo iż tak nie jest,
- czasem pomimo pustego pojemnika na brud pokazuje komunikat, że pojemnik jest pełny.

Teraz kiedy mam Synka mieszkanie odkurzam codziennie rano tradycyjnym odkurzaczem, a później w ciągu dnia puszczam Biedronka (tak go nazwaliśmy) w salonie, kuchni czy pokoju Małego, czyli tam gdzie najwięcej przebywamy my i nasz kot.
Dla kogoś może się wydać to głupie i dać obraz taki, że robot sprzątający nie do końca sobie radzi ze sprzątaniem ,ale tak nie jest,
Mam po prosu manię"czystej podłogi" i zdarza mi się latać kilka razy dziennie na mopie.

Myślę, że ilość plusów przewyższ te kilka minusów no i ta cena ...
Dla mnie jest to aktualnie must have w mieszkaniu, nie wyobrażam sobie teraz funkcjonowania bez niego.

Samo opakowanie odkurzacza jest małe i poręczne, więc jeśli chcielibyśmy je trzymać tak długo jak jest objęty produkt gwarancją, to nie jest to jakoś specjalnie uciążliwe.


Tak wygląda odkurzacz do góry brzuchem :)
Ma jedno kółko obrotowe na przodzie, dwa po bokach,
dwie szczotki "śmigiełka", oraz jedną obrotową podłużną


Na wyświetlaczu widać :
poziom baterii
czas jaki pozostał do wyczerpania baterii


pod klapką odkurzacza znajduje się całkiem duży pojemnik na brud z filtrem


A takim oto pilotem możemy sterować robotem.
Możemy nakazać robotowi jechać w przód, tył , na boki, włączyć opcję szybkiego sprzątania lub wolnego, sprzątania "po kwadracie" czy nakazać wrócić do stacji dokującej .


Tak wygląda odkurzacz ładujący się w stacji dokującej.
Po podłączeniu odkurzacza wyświetla nam się informacja ile % baterii pozostało,
na wyświetlaczu pojawiają się również różne komunikaty np pełen pojemnik na brud, zablokowanie kółek, zablokowanie szczotek.
Komunikat FF oznacza, że bateria została naładowana.




Mam w planie zrobić wpisy z większością sprzętów jakie mam z Lidla czy Biedronki, a troszkę ich jest :)

Pozdrawiam

poniedziałek, 24 września 2018

Łowca promocji

U nas jesień się zaczęła na dobre.
Pogoda jest paskudna od rana padało, później nawiedziła nas porządna burza i znów deszcz.
Nie ma co robić  w taką pogodę, w domu siedzieć się nie chce, dodatkowo kiedy siedzimy bezczynnie cały dzień w domu noce synka są dość kiepskie.
Dziś postanowiliśmy pojechać do galerii nie tyle na zakupy co na poszwendanie się.

Od koleżanki słyszałam, ze w KiK były super promocje na ciuchy dla dorosłych oraz ciuszki dla dzieci. W moim mieście nawet śladu po promocji nie było, więc nawet nie myślałam, ze tam coś jeszcze zostało. Całkiem przypadkiem wpadłam na wieszak z rzeczami promocyjnymi.
Było ich już bardzo mało i bardzo przebrane, ale można było jeszcze coś wyszperać. Najwięcej ciuszków było dla całkiem małych bobasków, takie do rozmiary 62 oraz powyżej 104, było też kilka ciuchów dla dorosłych.
Ja chwyciłam kilka rzeczy dla swojego synka oraz córeczki koleżanki.
Teraz trochę żałuję, ze nie wzięłam więcej, ale i tak byłam długo w sklepie, a bałam się ,że mały już się zniecierpliwi na dobre i zakupy zakończą się płaczem.

Pochwalę się swoimi łupami.
Tutaj kilka rzeczy dla małej Wiktorii.
Każda z tych rzeczy jest z promocji i kosztowała... uwaga , uwaga ... 4 zł !!



A tutaj już rzeczy dla Krasnoludka


Ja za ten zestaw zapłaciłam 4 zł , jego pierwotna cena to 19,99 zł .


Czapeczka kupiona w cenie regularnej. Szukałam czapeczki na teraz koniecznie wiązanej .
Nie mam pojęcia jak mój syn to robi, ale czapkę ciągle ściąga.
Cena czapeczki to 12,99 zł.


Tutaj największy łup. Dwie koszulki za 4 zł . Tak, tak komplet dwóch koszulek 4 zł.


Nie za wiele widać na tym zdjęciu, ale cena początkowa zestawu to 14,99 zł, następna cena 12,99 i 8,99 zł no i cena w której ja kupiłam ten zestaw to 4 zł.



Koszulki kupowałam już w rozmiarach 74, 80 i 86 , ale ta rozmiarówka jest bardzo różna.
Za te pieniądze warto było brać ciuszki na zapas. A koszulek nigdy za wiele .



Ta koszulka pierwszą cenę miała 14,99 zł.


Komplecik spodnie długie plus koszulka za 4 zł.



Wszystkie te ciuszki mają bardzo fajny materiał, bardzo przyjemny w dotyku i wydaje się być dobry jakościowo.
Koszulki z Batmanem w jednej z sieciówek są w granicach 30-60 zł dobrze, że się jednak nie skusiłam i nie kupiłam w takiej cenie.


Kolejny komplecik. Ta koszulka jest śmieszna , ponieważ ogonek słonika jest częścią ruchomą.



W koszulce z małpką ruchome są uszka.


Kolejne zakupy to już Pepco.
Musiałam kupić rajstopki , bo już jest chłodno a choćby nie wiem co robiła i jakie spodnie oraz skarpetki Małemu zakładała, to zawsze ma łydki na wierzchu, albo ściągniętą skarpetkę.
Na pierwszy raz kupiłam gładkie, dość cienkie , wzięłam rozmiar 74-80 ze względu na wielkość "stópek", które są idealne na stopy mojego syna, ale całe rajstopki są ciut za długie.



W Auchan kupiłam śliniak ceratowy z kieszonką. Śliniak jest bardzo duży zakrywa większość ubranka , a na dole ma bardzo praktyczną kieszonkę która ma łapać to, co wypadnie z dziurawej buźki. Ten śliniak kosztował 4,50 zł . Z tego co widziałam były dwie wersje kolorystyczne niebieski z rybkami i różowy również z motywem morskim.



Jako dodatek do prezentu, dla Przyjaciółki, a raczej jako część opakowania do prezentu kupiłam dla w Pepco lampki w kształcie motylków.
Jak już dam ten prezent to się nim pochwalę również tutaj, bo myślę, ze wymyśliłam całkiem fajnie.


Te motylki są mega urocze. Pięknie świecą, pięknie wyglądają. 


Lampki kosztowały 6 zł.



Musiałam na świeżo pochwalić się swoimi łupami, zwłaszcza tymi z KiK. Może w którymś jeszcze sklepie da radę coś z tej promocji znaleźć.
Tymczasem śmigam spać , ta pogoda mnie wykańcza, głowa pęka mi na milion kawałków.

Pozdrawiam 

niedziela, 23 września 2018

Łupy z Lidla

W Lidlu znów była oferta z ciuszkami dla dzieci. Tym razem nie szalałam kupiłam dokładnie to po co poszłam , czyli dwa pajace które nam służą jako pizamki. Okazuje się, że mój synek wyjątkowo szybko wyrasta z piżamek a te z Lidla są cienkie i z przyjemnego materiału czyli idealne dla nas .
Przy okazji samotnych zakupów przespacerowałam się pomiędzy półkami i wynalazłam mate dla dzieci.
Mata była ostatnia i przeceniona kilka razy. Ja kupiłam ją za 24 zł.