środa, 14 marca 2018

Szybki wypad do Pepco

W sobotę na chwilkę wpadłam do Pepco, nie szłam po nic konkretnego, chciałam rozejrzeć się co jest i kupić może coś już do wystroju Wielkanocnego .
Niestety tego wypadu do końca nie przewidziałam, zapomniałam że wypadała akurat pierwsza niedziela nie handlowa i ludzi w mieście było od zatrzęsienia !
Wzięłam dosłownie kilka rzeczy stojących z brzegu i wyszłam.

Bardzo lubię te foremki do muffinek . Są tanie i dobrze "trzymają" ciasto, zwykłe miękkie papilotki  często się brzydko rozłażą pod czas rośnięcia ciasta, a te trzymają formę.


W moim Pepco były tylko w kolorze fioletowym i różowym, wiem, że były jeszcze zielone, ale mnie nie było niestety.  


Przy remoncie dość mocno uszkodzona została cerata w kuchni więc musiałam kupić nową, niestety ne było już tego samego wzoru, który mam, chwyciłam jakąkolwiek inną byle rozmiar na stół pasował.


Na wyjściu cofnęłam sie po jajeczka, bardzo dobrze, ze tak zrobiłam bo w poniedziałek kiedy podeszła moja Mama do Pepco to już nie było ich.
Mam jakiś tam mały plan w głowie jaką dekorację chcę zrobić na Wielkanoc i mam nadzieję, że wyjdzie to tak jak mam zaplanowane :)




Chyba już czas poprosić Męża o przyniesienie z piwnicy ozdób :)




Ksiazki przeczytane w lutym

" Zamarznięte serca " Karolina Wilczyńska 


Jest to drugi tom z serii o 4 przyjaciółkach z ulicy kwiatowej.
Ta seria a bibliotece jest bardzo rozchwytywana , udało mi się dostać drugi tom i od razu zabrałam się za jego czytanie .
Książka opowiada historię przyjaciółek mieszkających w jednym bloku Liliana jest właścicielką małej sieci sklepów, typowa bizneswoman po rozwodzie, aktualnie w związku z Januszem. Mieszkają u niej na ulicy Kwiatowej z jej psem Kubą.
Róża jest samotna nauczycielka języka angielskiego. Mieszka z kotem.
Wioletta jest matką i żona. Ma syna Oskara i czeka na przyjście na świat drugiego dziecka jak się niebawem okazuje będą to bliźniaki .
Malwina jest osobą konkretną , lubi postawić na swoim. Właśnie się zaręczyła , przejęła firmę ojca z dużymi długami ale udaj jej się wyjść z dołka.
Akcja książki toczy się zimą , jest tuż przed feriami .
Pierwsza przyjaciółka która poznajemy jest Liliana. Do tej pory jej życie biegło spokojnym , ułożonym tokiem , partner ,pies dobra praca . Pojawia się w jej życiu córka jej kuzynki Agnieszka. Dziewczyna wywraca życie ciotki do góry nogami.
Druga jest Róża.
Róża jest nauczycielką angielskiego , dostała swoją pierwszą klasę jako wychowawca. Klasa ta  znana jest z tego że zawsze przysparza kłopoty.
I tym razem nie jest inaczej. Doprowadzają Róże do załamań.
Całkiem nie dawno straciła mamę. To są jej pierwsze samotne święta. Mieszka z dwoma kotami. Ma bardzo kiepska ocenę samej siebie.  W życiu Róży pojawia się Daniel.
Trzecia z przyjaciółek jest Wioletta.
Mieszka tak jak pozostałe dziewczyny na Kwiatowej. Ma męża Mariusza który cały tydzień spędza po za domem ciężko pracując, mają syna Oskara. Bardzo absorbujące dziecko przy opiece w nim pomaga Wioli Agnieszka. Wiola spodziewa się dziecka. Jest w dygiej ciąży. Jak na kobietę ciężarna przystało ma humory, fochy i często źle się czuje. Niestety w tych ciężkich momentach nie ma przy niej męża. Wiola twierdzi że wału jej się świat ale wtedy z pomocą przychodzą dziewczyny z grupy kapciowej. Na szczęście sam Mariusz też się ogarnia i zaczyna żonie poświęcać więcej czasu .
Ostatnia z przyjaciółek to Malwina .



" Ja diablica "Katarzyna Miszczuk

Jest to pierwsza z trzech książek tej serii.
Nie byłam do końca przekonana co do tej książki , ta okazała się być na prawdę bardzo bardzo dobra.
Fajnie się ją czyta , nie można a w zasadzie nie chce się  przeskoczyć nawet o kawałek książki.
Poznajemy Wiktorię. Młoda studentkę z Warszawy. Poznajemy ją kiedy ona umiera. I tu zaczyna się cała akcja. Nie będę opisywać szczegółów żeby nie zdradzić za wiele. Książka jest dobra
Polecam ją i już sięgam po drugi tom :)

"Garść pierników  , szczypta Miłości "

W oczekiwaniu na kolejną część książki K. Miszczuk sięgnęłam po książkę Natalii Sońskiej.
Garść pierników jest jedną z części opowiadających o losach dwóch przyjaciółek- Hani i Kingi.
Hania i Kinga pracują razem w czasopiśmie . Ta cześć poświęcona  jest zdecydowanie Hani, to jej losy  głównie śledzimy i ja poznajemy . Jest ona typem kobiety  nowoczesnej , chce być samodzielna i niezależna. Dużo pracuje , stawia wszystko na karierę. Właścicielem czasopisma jest jej były partner Marek , a redaktor naczelna jest jego obecna żona Marta , która nie potrafi zachować profesjonalizmu i odciąć spraw prywatnych od zawodowych i często daje odczuć Hani że mści się na niej za jej związek z Markiem.
Hania bardzo przeżyła rozstanie z Markiem, ale mimo to są teraz przyjaciółmi.
Po rozstaniu z Markiem nie była w żadnym związku , miała kilka przelotnych romansów , już nie wieży w prawdziwą miłość .. ale to się zmieni.
Hania i Kinga mają dość przełożonej i postanawiają zamienić się pracą. Kinga za Hanię poprawi kilka tekstów, a Hania ma napisać artykuł. I od tego momentu bardzo dużo się zmienia a życiu obu dziewczyn.
Kolejna książka której akcja toczy się w okolicy świat. Jest to lekka książka do przeczytania na raz przy kubku kawy.
Jeśli chcemy się zrelaksować przy czytaniu, to ta książka się do tego super nadaje.
Będąc w połowie książki stwierdziłam że mi się podoba i chętnie przeczytam kolejna część, która już zresztą udało mi się wypożyczyć i czeka na mnie.

"Mniej złości więcej miłości" Natalia Sońska

Hania opuściła redakcję Pearl. Przeszła do konkurencji.
Kinga spotyka się z Danielem , fotografem którego poznała dzięki Hani.
Kinga źle się czuje z tym, że nie pracuje już z przyjaciółką. Ciężko jej się odnaleźć. Kiedy jest na lunchu z Danielem ma miejsce mały incydent w toalecie , dzięki niemu poznaje Mirę.
Mira jest była pracownica restauracji do które zaglądała Kinga z Danielem. Kobiety po "incydencie " w toalecie czują że mogły by nawiązać znajomość.
Nie małe zdziwienie ich czeka kiedy okaże się , że Mira jest nowa koleżanka z pokoju Kingi. To właśnie ona przejmie stanowisko po Hani.
Janina jest to babcia Kingi, mama Haliny . Bardzo sympatyczna i śmieszna osoba. Sama o sobie mówi że jest stara ale jej charakter tego nie pokazuje. Jest bardzo przebojowa ma 6 zmysł , lubi stawiać tarota. Zawsze wszystko wie . Daje bardzo mądre życiowe rady. Jest troszkę uparta. Lubi postawić na swoim oraz od czasu do czasu wyprowadzić z równowagi swoją córkę.
Halina jest kobietą wybuchowa. Od kilku lat jest wdowa, ale coś w jej życiu uczuciowym ostatnio się zmienia.
Sprawia wrażenie jakby czasem była zazdrosna o relacje między jej córka a matka. Bardzo matkuje Janinie.


"Kropla zazdrości, morze miłości" Natalia Sońska 

Hania zmieniła pracę , zamieszkała z Wiktorem i dziećmi u niego.
W nowej pracy Hania jest zdecydowanie bardziej zajęta , stara się nie nawiązywać przyjaźni że współpracownikami i mieć ze wszystkimi raczej tylko zawodowe kontakty. W koło niej niestety zaczyna krążyć Artur , który jest jej podwładnym . Zarówno Hania jak i Wiktor bardzo dużo czasu spędzają w pracy, a to  nie wpływa dobrze na ich relacje .
Kingi życie obróciło się o180'. Jest w ciężkiej depresji. Straciła ukochanego , jest z nim w ciąży.
Od dłuższego czasu przebywa na bezpłatnym urlopie i popada w coraz głębszy dół.
Mira i Hania bardzo starają się pomóc dziewczynie.
Ta część czyta się równie dobrze jak pierwsza. Nie trafiłam w niej na moment gdzie miałabym ochotę przeskoczyć kilka stron z powodu braku akcji.
Zdecydowanie polecam tą serię. Typowo babska literatura, do kubka kawy, do przeczytania dosłownie na raz.


Pozdrawiam 

czwartek, 8 marca 2018

Ruszyło pełną parą !!!

A właściwie , to ruszył. Ruszył remont. Tutaj wykazuje się mój Tata. Sporą większość prac to on nam wykonuje i mimo, że nie jest z zawodu budowlańcem, to sporo rzeczy potrafi zrobić, a że robi "dla siebie" to wiadomo, że bardziej się przykłada niż jakikolwiek fachura.

Remontujemy pokój dla Małego, tradycyjnie jak to u nas nie mógł być to inny kolor niż szary
( tylko kuchnia i łazienka nie są szare- do czasu :D )


Zdecydowaliśmy się na Magnat, mamy go w salonie i korytarzu i sprawdza się świetnie pod względem zarówno malowania jak i potem utrzymania ścian w czystości.
Wybraliśmy kolor Mleczny Chalcedon A15, jest to farba z serii "sypialnia, pokój dziecka".
Farba pozbawiona jest formaldehydu i to co ważne, pod czas malowania nie pachnie brzydko.
Ma lekki zapach, mniej intensywny niż lakier do paznokci, który bardzo szybko wietrzeje.
Tutaj  można podejrzeć inne dostępne kolory z tej serii.


Niby remont w jednym pomieszczeniu, ale widać go wszędzie.
Trzeba było opróżnić pokój z mebli więc poupychaliśmy je po innych pomieszczeniach przy okazji je zagracając. 


Duża szafa pomalowana na biało prezentuje się na prawdę ładnie. Teraz kiedy postawiliśmy ją w korytarzu na tle szarych ścian spodobała mi się jeszcze bardziej. 


Tak się prezentuje opróżniony pokój. Zrobił się jakiś mega długi i ciut większy.
Jak widać na zdjęciu już część sprzętów była zniesiona , ostatnie pranie się suszyło.
Niestety w momencie kiedy zaczęliśmy remont odpuściły mrozy a co za tym idzie słońce zaginęło , a to utrudniało nam pracę. 




Największy bałaganiarz. Najmniejszą dziurką potrafiła się przecisnąć do pokoju, gdzie akurat było szlifowane i roznosiła wszędzie ten okropny biały pył.


Nie cierpię szlifowania, ten odgłos plus wszędzie unoszący się pył mimo kilkukrotnego sprzątania.. aż mam ciarki na rękach kiedy tylko o tym myślę.



Mieliśmy do zaszpachlowania jakieś drobne niedoskonałości na ścianach i suficie, przełożenie włącznika światła, szlifowanie ścian, demontaż starej podłogi, wypoziomowanie jej i położenie nowej oraz malowanie ścian i sufitu.
Na sufit użyliśmy farbę Tikkurila Super White. Całe mieszkanie mieliśmy tą farbą malowane wcześniej jako podkład .
Na zdjęciu poniżej pokój po pierwszej warstwie koloru i w trakcie demontażu podłogi.
Niestety tak jak wspominałam pogoda za oknem szaro buro nijaka to i światła do zdjęć nie było odpowiedniego.


Magnat na ścianie robi bardzo fajną warstwę co poniekąd na zdjęciach widać.



Tutaj starałam się uchwycić mniej więcej kolor. Poczekam na lepsze światło i wtedy zrobię zdjęcie , które lepiej odda kolor. 


Tutaj już mamy dwie warstwy koloru na ścianie oraz podłogę w opłakanym stanie.


Cały remont zaczął się w piątek, przez weekend nic nie robiliśmy i od nowa ruszyliśmy w poniedziałek. Dziś już była kładziona podłoga. Niestety i tu kolor jest ciut przekłamany, ale ładne zdjęcia zrobię jak już całość będzie skończona i może uda się trafić choć troszkę słońca.


Jutro montujemy listwy podłogowe, kontakty, włączniki, lampę oraz żyrandol i przynosimy meble do składania. Mieszkanie na czwartym piętrze trochę utrudnia życie, meble które wybraliśmy oczywiście są z Ikea, oczywiście są do samodzielnego montażu, oczywiście są ciężkie więc potrzebujemy pomocy do wniesienia, bo ja nie nadaję się już do takich prac.
Mamy nadzieję , że w pełni pokój skończymy do końca przyszłego tygodnia.
Cieszę się, że ten remont zaczęliśmy teraz bo jest mi dosłownie z dnia na dzień ciężej i z dnia na dzień co raz więcej nie miłych objawów ciąży mam, mam nadzieję,że to minie, albo chociaż wreszcie się wstrzyma.
Przy okazji meblowania pokoju oraz wyposażania go w dodatki będę wstawiała tutaj posty .

Pozdrawiam

niedziela, 4 marca 2018

Denko luty

Postaram się co miesiąc wrzucać taki post podsumowujący produkty które zużyłam.
W lutym były to tylko dwa produkty, ale są to moi ulubieńcy i wracam do nich co jakiś czas.

Pierwsze denko to tusz do rzęs Pump Up.
Myślę, że nie trzeba o nim za wiele pisać. Bardzo dobry tusz z Rossmanna za na prawdę nie wielką cenę. Chociaż zauważyłam, że ostatnio podrożał i jego cena dochodzi o ile dobrze spojrzałam do 15zł. Niemniej i tak warto.


Tych tuszy mam nie mały zapas w kuferku i nie eksperymentuję już od dłuższego czasu z niczym innym.  Zazwyczaj zaopatruję się w 5-6 butelek na promocji - 55%.


Opakowanie jest bardzo średnie jakościowo, schodzą z niego napisy, ale to jest akurat mało ważny aspekt, bynajmniej jak dla mnie.
Szczoteczka sylikonowa, lekko zgięta, przez co bardzo wygodnie dociera do kącików oczu.
Jest mała,  poręczna, mniejsze ryzyko , że wsadzimy ją sobie do oka lub ubrudzimy się całe w koło.


Przy wyciąganiu szczoteczki z buteleczki, nadmiar tuszu jest dobrze odciągany, nie musimy dodatkowo go ściągać. Moim zdaniem nabieramy idealną ilość tuszu.
Tusz ma fajną konsystencję, nie skleja rzęs, nie powoduje na nich uczucia ciężkości.
Po malowaniu rzęsy są wydłużone, lekko pogrubione, nie są przerysowanie, na pewno nie robi efektu sztucznych rzęs a raczej podkreśla piękno naszych naturalnych rzęs.
Spokojnie dla uzyskania mocniejszego efektu można nałożyć kilka warstw tuszu.
Dość szybko wysycha, nie odbija się na powiece, nie łamie rzęs i nie obsypuje się (zdarzyło mi się to tylko kiedy używałam już na prawdę starego tuszu) .
Nie śmierdzi, co dla mnie ma znaczenie bo niektóre tusze drażniły mnie swoim zapachem.
Dobrze się zmywa.



Drugim i ostatnim zdenkowanym produktem jest żel pod prysznic z olejkiem Wellness & Beauty.
Ja najbardziej lubię ten z ekstraktem z mango i papai ze względu na jego zapach.
Jest to moja kolejna buteleczka. Koszt w Rossmann to około 10 zł.
Mam suchą skórę, teraz jest ona bardzo sucha i staram się nawilżać ją na wszelkie możliwe sposoby.
Lubię ten olejek ze względu na jego zapach, wygodną buteleczkę i jej zamknięcie , zdarza mi się inne produkty przelewać do niej .
Olejek ma bardzo fajną konsystencję lekko żelowa, jest wydajny (dzięki wygodnemu zamknięciu łatwo dozować ilość produktu )
Zapach jest przyjemny, czuć w łazience po kąpieli, pozostaje na skórze, ale nie na długo.
Skóra po kąpieli jest miękka, nawilżona.
Pieni się mniej niż zwykły żel pod prysznic, ale zapewne jest to zasługa olejków jakie ma w składzie.


 Na pewno skuszę się na inne produkty z tej firmy, gdy wykończę zapasy które aktualnie posiadam.
Przyznam szczerze, że przemawia do mnie wygląd tych kosmetyków, wyglądają ładnie, trochę luksusowo, kojarzą mi się ze SPA.



W marcu na pewno będzie więcej produktów, dzielnie trzymam się założenie żeby nic nowego nie kupować póki nie zużyję zapasów. Ciekawe jak długo wytrzymam :)

Pozdrawiam

czwartek, 1 marca 2018

Luty na zdjęciach

Wydawało mi się, że w lutym tyle ciekawych rzeczy się działo, tyle rzeczy zrobiłam...
Ale w sumie jak przeglądam zdjęcia, to znowu nic takiego wielkiego się nie wydarzyło..
Oby marzec był bardziej owocny, bo nie będzie o czym pisać postów.

Najpierw mała dawka słodkości , czyli koty :)

Lucek, to kot mojej Mamy. Jest świetny pod każdym względem. Jak śpi, to śpi i można z nim robić wszystko,on śpi dalej. Strasznie głośno mruczy i jest bardzo towarzyski, jak przychodzę do Mamy zawsze gdzieś obok się położy i śpi. Czasem nawet pozwoli się podrapać.



Moja Kuga jest dziwna.. Zawsze była indywidualistką i przychodziła się bawić, czy głaskać dopiero wtedy kiedy miała na to ochotę. Od około 2-3 miesięcy kotka nie odstępuje mnie na krok. Cały dzień chodzi za mną, wchodzi na kolana i pozwala się głaskać nawet godzinę. Szybciej mi się zdarza znudzić się zabawą z nią , niż jej. 
Kuga znów ma fazę na kartony, włazi we wszystko.


Jak robię obiad, musi być przy mnie, pilnuje mnie.


Na Walentynki wyciągnęłam Męża do kawiarni, Ostatnio przez jego pracę mało czasu spędzaliśmy razem z czasem tylko dla siebie więc była to dobra zmiana.






Ciążowe zachcianki. Lody i flipsy mogę jeść całe dnie.
Lody tylko wodne.


Wreszcie wybrałam podłogę oraz farbę do małego pokoju.
Wszystkie materiały do remontu już są zgromadzone.


 
Pokój już jest opróżniony z mebli, w piwnicy czeka część nowych mebelków.





Zima wróciła . Mrozy się utrzymują i nie zapowiada się na szybkie ocieplenie.





Spotkanie lokatorów. W moim bloku mieszkają w większości starsi ludzie, mieszkają tu od początku powstania bloku, większość z nich razem pracowała. Co roku mieszkańcy organizują spotkanie ostatkowe. Składamy się symboliczną kwotę i kilka kobiet organizuje całą imprezę. W tym roku i ja na to spotkanie poszłam , było na prawdę miło i śmiesznie.


Byliśmy na urodzinach u 11 latki i powiem szczerze, że nie spodziewałam się jak ciężko kupić takiej dziewczynce prezent. Przeszukałam sklepy i przejrzałam kilka stron internetowych w końcu zdecydowałam się na zakupy w Sinsay, akurat trafiłam na dni darmowej dostawy. 
 

Koszulka z kotem , oczywiście nie mogłam wybrać innej :)


Do koszulki dobrałam składaną szczotkę do włosów i długopis.
Młodej prezent się spodobał więc tym bardziej jestem zadowolona.



W sklepie typu mydło i powidło w ręce wpadły mi kolczyki łapki.
Niestety nie widać tego na zdjęciu , są one w brokacie.


Już jakiś czas temu zapisałam się na szkołę rodzenia. Super sprawa. Dowiedzieć się można fajnych rzeczy, do tego spotkać się z innymi kobietami , pogadać o pierdołach, wymienić się opiniami , a dodatkowo dostaje się sporo fajnych próbek czy innych prezentów, na pewno niebawem pochwalę się swoimi zdobyczami ze szkoły rodzenia.  


Lidl również był zaatakowany, ale o tym co tam upolowałam już pisałam więc zapraszam na wcześniejszy post.


Troszkę musiałam polatać po lekarzach i laboratoriach.
Od teraz musimy trochę na siebie uważać, więcej leżeć i odpoczywać.
Mam jeszcze daleko do terminu, a ostatnio lekarz lekko zaniepokoił się moimi wynikami więc teraz odpoczywam :)


Już ostatni raz przed rozwiązaniem pojechaliśmy w odwiedziny do kuzynki Męża.
Trochę polataliśmy po śniegu, trochę pobawiliśmy się ..
Gra w 5 sekund z dziećmi , to zupełnie inna gra:)


 Bawiliśmy się w dentystę.
Piłam przepyszną kawę dla kobiet w ciąży


Siedzenie przed kominkiem z kubkiem kawy.. idealnie zwłaszcza jak świeci słońce i prószy delikatnie śnieg .

Wytwory z ciastoliny mojego Męża.
Wolimy jednak zwykłą plastelinę niż te nowoczesne formy..


Prawie Olaf.


W drodze powrotnej wskoczyliśmy na chwilę do Ikea.
Kupiliśmy dywan, regał i komodę do małego pokoju. Co prawda to jeszcze nie wszystko, ale już co raz więcej rzeczy mamy.




A w domu herbatka z cytryną i pączusie :)