czwartek, 15 lutego 2018

Przepis : Zupa z Tortellini


Pyszna zupa, bardzo syta z tortellini.

Składniki 

1 opakowanie tortellini z serem
2 duże marchewki
1 cebula
3-4 ząbki czosnku
zioła prowansalskie
3 łyżki masła
sól
pieprz
1/4 szkl mąki
7 szklanek bulionu warzywnego lub drobiowego
120 g świeżego szpinaku (można też użyć mrożonego )
1 szkl mleka


Przygotowanie 

Jeśli będziemy używać szpinaku mrożonego dobrze zacząć go już rozmrażać, jeśli świeżego, należy go opłukać.

Rozrabiamy bulion - 7 szkl 
Marchew obieramy i kroimy w talarki, cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę.
W międzyczasie w dość dużym garnku (ja używam 3 litrowy ) roztapiamy masło.
Gdy masło się roztopi podsmażamy na nim marchew i cebulę (około 5-7 min) PAMIĘTAMY o mieszaniu.
W międzyczasie czosnek należy przecisnąć przez praskę.
Gdy cebula z marchewką są już podsmażone dodajemy czosnek oraz zioła prowansalskie, sól i pieprz. Podsmażamy wszystko razem co jakiś czas mieszając.

Dodajemy mąkę, mieszamy ją tak, żeby obsypała wszystkie warzywa.
Powoli, stopniowo wlewamy bulion cały czas mieszając aby nie powstały grudki.
Zupę zagotowujemy.
Dodajemy tortellini i gotujemy w zupie przez czas jaki jest podany na opakowaniu (zazwyczaj 12-15 minut)
Gdy makaron jest już miękki, dodajemy stopniowo 1 szkl mleka.
Zupę dobrze jest co jakiś czas przemieszać, bo może przywrzeć.
Ponownie zupę zagotowujemy .
Dodajemy szpinak, mieszamy bardzo dokładnie zupę i znów ją zagotowujemy.
Gotujemy około 5 minut. Przed podaniem dobrze jest zupę na chwilę odstawić żeby nabrała odpowiedniej konsystencji.
Jeśli zupę będziemy odgrzewać wcześniej należy dolać wody, ponieważ może mocno zgęstnieć.

SMACZNEGO




Ja nie bardzo przepadam za szpinakiem i pokombinuję co innego można by dodać do zupy żeby była jeszcze lepsza :)

niedziela, 4 lutego 2018

Przepis : Schab z marchewką

Schab z duszoną marchewką miodową


Składniki 

- 4 kotlety schabowe 
- około 1/3 kostki smalcu
- 1 opakowanie marchewki mrożonej tej małej
- 1 łyżka masła (duża łyżka)
- 2 łyżki miodu (j. w )
- sól 
- pieprz, najlepiej świeżo mielony  

Przygotowanie 

Mięso myjemy, osuszamy, rozbijamy delikatnie i doprawiamy solą oraz pieprzem.

Na rozgrzaną patelnię wrzucamy 1/3 kostki smalcu. Jeśli nie lubi się smalcu można użyć innego tłuszczu, zmienia on smak potrawy, ale dalej jest ona zjadliwa ;)
Gdy tłuszcz zaczyna skwierczeć kładziemy kotlety na patelnię i obsmażamy z obu stron, w zależności od grubości kotleta zazwyczaj 2-4 minuty na stronę.

Po tym czasie zmniejszamy ogień, pędzelkiem smarujemy kotlety miodem z każdej strony i smażymy 5-7 minut aż złapią ładny złoty kolor.

Zagotowujemy wodę , lekko ją soląc. Gdy zacznie wrzeć wrzucamy mrożone marchewki i gotujemy 4-5 minut , muszą być lekko twarde. 
Odcedzamy , mieszamy z miodem i masłem. 



Niestety brak zdjęcia, Mąż zjadł zanim zdążyłam zrobić fotkę, przy następnym gotowaniu uzupełnię.

Przepis : Schab z ananasem

Dziś podzielę się przepisem na schab z ananasem.
Przepis ten można zrobić w dwojaki sposób , jako pieczeń oraz jako kotlety.
Ja zazwyczaj robię w formie kotletów, wtedy jest ciut szybciej gotowy.

Składniki :


- 1 kg schabu bez kości ( w całości lub pocięty na kotlety )
- 1 puszka ananasów w plastrach
- 1 słoiczek żurawiny do mięs
- 1 cytryna
- 3- 4 ząbki czosnku
- 2 łyżki masła (łyżki duże )
- 2 łyżki oleju ( j. w)
- 4 gałązki świeżego tymianku (ewentualnie suszony )
- sól
- pieprz


Przygotowanie

Skórkę ze sparzonej cytryny należy zetrzeć na tarce, a następnie wycisnąć z niej sok.
Skórkę należy wymieszać z  pieprzem, solą i zmiażdżonymi 3 ząbkami czosnku.

Schab myjemy i osuszamy, a następnie nacieramy mieszanką ze skórki cytryny i skrapiamy sokiem z cytryny, smarujemy żurawiną i oprószamy tymiankiem.
Całość w misce owijam folią i wstawiam do lodówki najlepiej na całą noc, jeśli jest to schab w formie kotletów starczy godzina  w lodówce.

W międzyczasie odlewam 1/2 szklanki zalewy z ananasów, dodaję do niej 2 łyżki żurawiny. Dokładnie mieszam.

Po zamarynowaniu mięso obsmażam na 2 łyżkach oleju ,a następnie przekładam do naczynia żaroodpornego , podlewam zalewą z ananasów i żurawiny.

Mięso wkładam do piekarnika nagrzanego do 200 'C na 15 minut. Jeżeli są to kotlety a nie cały kawałek mięsa czas skracam do 10 minut

Po tym czasie zmniejszam temperaturę do 175'C i piekę około 30 minut podlewając co jakiś czas sosem. W przypadku kotletów czas pieczenia skracam w zależności od tego jak mięso "dochodzi".

Jeśli piekę mięso w kawałku obkładam go plastrami ananasa, które wcześniej smaruję masłem.
Piekę z mięsem kolejne 20 minut polewając w międzyczasie sosem.
Jeśli piekę schab w plastrach , przekładam mięso ananasami na przemiennie . Ananasy również wcześniej smaruję masłem.

Przed podaniem jeśli jest to schab w kawałku kroję go na plastry  i podaję z ananasem, w dziurkę ananasa często odrzucam kilka żurawinek.

Mój mąż najbardziej lubi połączenie z ryżem.



Paznokcie - styczeń

Moje postanowienie na ten rok : pisać w miarę regularnie, zużyć wszystkie "zapasy" , wyzbyć się wszelkich "przydasię".
No i tak powoli powoli plan się realizuje.
Moje paznokcie nie są w najlepszej kondycji od dłuższego czasu, pewnie ma tu znaczenie to, że od września nie używam żadnych odżywek do paznokci.
Mam nadzieję, że niebawem ich kondycja się poprawi i wrócą do poprzedniego wyglądu, to samo tyczy się moich włosów, chociaż je staram się odżywiać maskami, olejkami itp, ale odstawiłam wszelkie wspomagacze typu: biotebal czy żelki misie.
W styczniu robiłam zdjęcia każdych paznokci jakie sobie zrobiłam, nie ze wszystkich byłam zadowolona, ale i tak je fotografowałam. Kilka lakierów wyrzuciłam, ponieważ już nie bardzo nadawały się do użytku. W litym też mam plan na fotografowanie swoich wypocin :)


Pierwsze paznokcie był to róż z Golden Rose nr 46.
Jest to róż z lekkimi połyskującymi drobinkami.  Ten lakier jest chyba do wyrzucenia, dam mu jeszcze jedną szansę. Nie wiem czy to jego wina czy topu który nałożyłam później, lakier bardzo bąbelkował i długo był miękki. Możliwe , że już jest ciut stary.





Mój ulubiony kolor z Wibo, niestety i stety nie mam zdjęcia paznokci z tym lakierem, bo on już na prawdę nie nadawał się do malowania. Co prawda nie chciało mi się go zmywać i chyba dwa dni miałam go na paznokciach, ale efekt był koszmarny.
Lakier w ogóle nie stwardniał , cały czas śmierdział jak by był świeżo malowany i troszkę brudził wszystko czego się dotknął np pościel.
Kupię go na pewno ponownie jak pojawi się promocja w Rossmann.
Jak widać zużycie lakieru było prawie całkowite, to też świadczy o tym jak bardzo przypadł mi on do gustu :)


Następne paznokcie też były ciemne. Tym razem Golden Rose nr 60.
Lubię go za jego kolor oraz łatwość malowania.




Przy lakierze Golden Rose nr 53, moja ulubiona zdecydowanie czerwień , jest to moja 2 lub 3 buteleczka tego koloru. Przy tym kolorze wyrzuciłam mój top coat. Używałam tego z Wibo fluo. Zdenerwował mnie tym, że zmieniał kolor lakierów, stawał się przy zasychaniu jakiś taki.. mleczny, zdecydowanie mniej transparentny i miał problem z całkowitym zaschnięciem.




Kolejny Golden Rose, tym razem numer 105.
Dodałam do niego ICE CHICK, jakoś  sam na paznokciach wydawał mi się smutny i bez wyrazu.
Nie mogę doczekać się wiosny i pasteli na paznokciach :)








Podkładka w serduszka jest z Pepco za jakieś 2 zł.
Już pierwsze zdjęcia na post paznokciowy z lutego są, mam nadzieję, ze będzie ich więcej niż w styczniu :)

Pozdrawiam

niedziela, 28 stycznia 2018

Styczeń na zdjęciach

Sporo fotek robię gdzieś będąc, czy będąc  w domu.
Sama lubię posty w których jest sporo zdjęć relacjonujących dany okres więc postanowiłam również takie migawki wstawiać.

Zacznę od kilu fotek z domku Rodziców.
Myślę, że teraz zacznie pojawiać się od nich więcej zdjęć, bo na prawdę jest co pokazywać, ale zazwyczaj jestem tam wieczorami a wtedy zrobienie w miarę ładnego zdjęcia jest trudne. Mam nadzieję. że wreszcie zawita do nas wiosna :)


Moi Rodzice zawsze starają się trzymać ozdoby świąteczne do wizyty księdza. Tak było i w tym roku mimo iż choinka na prawdę ledwo, ledwo się trzymała.







Dla wytłumaczenia , wszystkie wiszące kable moja Mama regularnie chowa i utyka w różne miejsca, ale ma w domu trzy koty w tym jednego młodego i one bardzo chętnie wszystkie kable, sznurki i tym podobne rzeczy wyciągają :)






Taka zima, takie święta, deszcz , deszcz, deszcz, deeeeeszcz...
 To co widać za oknem, to jest taras , bardzo im go zazdroszczę !
Jest plan na odnowienie i zaaranżowanie na nowo tej przestrzeni, ale to jest projekt który wymaga bardzo dużo czasu, pracy i pieniędzy :)


Nowy nabytek Mamy, ramka z Castoramy. Plan jest taki , że będzie się zmieniała co jakiś czas, póki co jeszcze jest świąteczna :)



Poszewki o których wspominałam wszystkie poszewki widoczne na tym zdjęciu są z Auchan za 2 zł :) 






Nowy mieszkaniec , Lucek. Młody kocurek. 


Osłonka na doniczkę z Pepco około 10 zł, jest świetna chciałam sobie też taką kupić, ale w moim Pepco niestety takich nie było :(



Kilka fotek ode mnie :)

Zawsze na Dzień Babci od Babci wracam z domowymi pączkami, które moja Babcia robi obłędne !!



Tak wygląda sprzątanie z Kuga 


Czekam z niecierpliwością na wiosnę i słońce.




Nowy nabytek. Lustro z Ikea.
Co raz bliżej ukończenia korytarza, brakuje tylko wieszaka i czegoś na ścianę, zdjęcia lub jakiś obraz. Może do końca roku nam się uda :P



Kolejny nowy nabytek , biurko i krzesło z Ikea.
Zestaw już pod "nowy" pokój. Biurko kosztowało 250 zł, jest fajne bo jest zgrabne, małe i dość pakowne. Krzesło wyszukaliśmy na jakiejś promocji w Ikea za 99 zł.
Bałagan na biurku to zasługa Męża. jeszcze nie może się tam ułożyć "po swojemu".
Musimy jeszcze wymienić te głośniki, bo zajmują za dużo miejsca.




Książki przeczytane w styczniu

 Czarne kłamstwa czerwona krew

Kolejna książka opowiadająca historię Ann Lindell.
W tej części Ann związana jest z Andersem , który jest dziennikarzem. Ich związek jest bardzo dziwny. Spotykają się tylko u niej , nie za wiele rozmawiają o nim. Pewnego dnia jej kochanek po prostu znika. A chwilę później okazuje się że może mieć coś wspólnego z nową sprawa pani komisarz. Denat w kieszeni spodni ma numer do dziennikarza.
Tym razem Ann prowadzi dwie sprawy.
Jedna z nich jest sprawą morderstwa bezdomnego mężczyzny , który w kieszeni spodni miał numer do Andersa a w jego barakowozie śledczy znajdują jego odciski palców . 
W tej części życie Pani Komisarz zacznie wywracać się do góry nogami...


"Okrutne gwiazdy nocy "


W tej części życie Ann zwiśnie na włosku.
Główną sprawą , którą zajmie się Ann jest zaginięcie wybitnego naukowca. 
Jego zaginięcie zgłasza córka , kobieta jest bardzo nie miła, wyniosła i arogancka. Jej ojciec zginął dokładnie 3 dni przed przejęciem sprawy przez Ann. Córka zaginionego jest zbulwersowana brakiem działania policji.  Ann bardzo angażuje się w sprawę. Policja podejmuje bardzo skrupulatnie poszukiwania, przepytują sąsiadów, przeszukują las , niestety działania te nie dają najmniejszych rezultatów. Zdaje się , że profesor zapadł się pod ziemię. Mieszkał on tylko z córką, nie mieli dobrych relacji z sąsiadami...
Ann coś jednak nie pasuje w córce profesora, kobieta postanawia sama odwiedzić dom Hinderstenów, który przechodzi gruntowne "oczyszczanie". 
Ta wizyta dla Ann jest bardzo znacząca pod wieloma względami..

Ta część książki troszkę mnie denerwowała rozciągłością, czasem miałam ochotę przeskoczyć kilka stron żeby szybciej uzyskać odpowiedź na pytanie "kto?". 
Zakończenie książki trzyma w napięciu. 




"Człowiek z gór" 

Jest to czwarta część opowiadająca o losach Ann.
Ann jest po krótkim związku, nie znaczył dla niej on za wiele, nie odchorowała tego rozstania w żaden sposób,
a wręcz przeciwnie dzięki temu związkowi podbudowała ona swoją samoocenę.
Niestety i stety dalej szybciej bije jej serce na myśl o Edvardzie, który również był w związku.
Kobieta postanawia skupić się w 100 % i poświęcić synowi , co jej zdaniem nie wychodzi jej za dobrze.
Ma do siebie żal o to, że poświęca chłopcu za mało czasu.
Ku jej zdziwieniu chłopiec rozwija się bardzo dobrze i nie ma problemów w przedszkolu.

Ann zosatje przydzielona do nowej sprawy.
Pod Uppsalą dwoje nastolatków znajduje w rzece ciało mężczyzny w samej bielinie.
Mężczyzna ma poderżnięte gardlo i usuniety tatuaż. Ciężko ziendyfikować denata.
Ślady prowadzą Ann do restauracji , o której właścicielu krążą rózne plotki prawdopodobnież kiedyś handlował narkotykami
ale nigdy nic mu nie udowodniono.
Ann wydaje się, że wszyscy pracownicy restauracji mają coś "za uszami".
Sprawa jest bardzo zwiła, dużo wątków, dużo podejrzanych, wiele niejasnych powiązań.
Mimo iż sprawa jest bardzo zawiła udaje się Ann odkryć kto jest zabujcą.

Dla mnie ta część była najcięższa do przejścia. Za dużo wątków, przeskoków między sprawami.
Podobne zdanie na temat tej części ma moja Mama, która czyta ze mną na zmianę te książki.
Teraz daje sobie na chwilę spokój z seriią o Ann i biorę się za najnowszą część Millenium.


Książki Millenium chyba nie muszę za bardzo opisywać.




"Ręka która zadrży "

Były szef Ann przeszedł skomplikowaną operację , teraz odpoczywa w szpitalu. Wszyscy z wydziału przeżyli jego chorobę. Prosi on swoich współpracowników o wznowienie sprawy sprzed 12 lat. Znany polityk zaginął bez śladu. Po latach dochodzą słuchy, że był on widziany w Indiach.
 Mniej więcej w tym samym czasie kiedy zaginął polityk doszło do  brutalnego zabójstwa starszego mężczyzny, który poruszał się na wózku, był nazistą.
Ann chciała odpuścić trochę w pracy, chciała skupić się na spędzeniu czasu z synem.
Niestety jak zwykle w jej wypadku plany zostały tylko planami i nie zostały wcielone w życie.
W czasie kiedy zaczęła wznawiać śledztwo dotyczące zaginionego polityka w Öregrund morze wyrzuca na brzeg stopę.
Z początku Ann nie chciała zając się tą sprawą, ale po chwilowym namyśle zgodziła się. sprawa bardzo ją pochłonęła.
Ann przeżywa małe załamanie spowodowane samotnością. Obie sprawy, którymi się zajmuje są bardziej skomplikowane niż jej się wydawało.

Książkę przeczytałam na kilka podejść, nie wciągnęła mnie tak jak pierwsze części, ale czytało się całkiem przyjemnie. Czasami czułam się zmęczona czytaniem i nie chciało mi się po nią sięgać, ale dzień lub dwa bez książki i było okej. Z dwóch spraw którymi zajmowała się Ann najbardziej wciągnęła i interesowała mnie sprawa stopy.



"Przeszłość czeka" 

Kolejna, jak na razie ostatnia książka z serii o Ann Lindell.
Książka ta jest napisana troszkę inaczej niż poprzednie. Przez ponad 100 stron nie ma ani słowa o Ann i jej wydziale. Poznajemy za to Bertrama Vin Ohlera, który jest emerytowanym naukowcem i właśnie dowiedział się,  że dostał Nagrodę Nobla. Noblista mieszka w starym domu ze swoją gosposią, która pełni służbę już od 50 lat. Ma on córkę, lesbijkę oraz dwóch synów z którymi nie ma zbyt dobrego kontaktu.
Kilka domków dalej mieszka jego były współpracownik docent Johansson, to jemu jako pierwszemu Bertram mówi o swojej nagrodzie.
Ulica przy której obaj panowie mieszkają nie jest zbyt duża, praktycznie wszyscy mieszkańcy mieszkają tu od lat , każdy każdego zna. Najnowszy sąsiad nie nawiązuje kontaktów z sąsiadami, rzadko się pokazuje. To dzięki niemu na ulicy pojawia się nowa osoba , ogrodnik Haller, który pracuje u niego w ogrodzie. Nawiązuje on dość bliską relację z docentem Johnsonem, panowie mają wspólne zainteresowanie- kwiaty. Ogrodnik wyjawia docentowi, że nie zna osobiście Ohlera, ale nie przepada za nim. 
Other zaczyna dostawać pogróżki, ktoś rzuca w jego dom kamieniem , w gazetach i telewizji pojawiają się spekulacje , że nie zasłużył on sobie na Nagrodę Nobla , w skrzynce znajduje dziwną przesyłkę. To całe zamieszanie ma wpływ na zdrowie i zachowanie naukowca. 
Ann wraz z Sammym zostali poproszeni o sprawdzenie sytuacji, nie są zadowoleni takim podziałem obowiązków, ale jest to ich praca więc jadą na osiedle wypytać sąsiadów , czy coś zauważyli i co o tym wszystkim myślą. Po rozmowach z najbliższymi sąsiadami, noblistą, ogrodnikiem oraz gosposią postanawiają wrócić na komisariat, wiedzą że nic nie wskórają w tej sprawie.
W drodze na komisariat dostają informację o nowej zbrodni. Dwa ciała. Małżeństwo. Najprawdopodobniej żona została postrzelona przez męża, który następnie popełnia samobójstwo. 
W tej części o życiu Ann za wiele nie jest napisane. Jest ona w związku z Andersem Berantem, dziennikarzem z którym spotykała się już wcześniej, to właśnie on był zamieszany jakiś czas wcześniej  w dwie zbrodnie , którymi zajmowała się Ann. 
Ich związek jest dziwny, relacja dość skomplikowana, Ann cieszy się że ma kogoś przy sobie i że toleruje on jej syna . 
Pod czas wizyty u Othera Ann poznaje jego gosposię, która okazuje się znać Violę i Edwarda.
Kobieta informuje komisarz, że Viola bardzo źle się czuje, jest słaba i schorowana. 
Ann postanawia odwiedzić wyspę i Violę , chociaż targają nią sprzeczne emocje.


Ta książka została napisana tak jak te pierwsze. Wciągnęła. Książka została zakończona w taki sposób, że jest miejsce na kolejną część. 



Trochę tych książek w styczniu było. Na luty też jest całkiem nie zły zapas zrobiony, mam nadzieję że wybrałam dobre pozycje i czytanie ich będzie samą przyjemnością.
W pod koniec lutego najpóźniej na początku marca zaczynamy mały remont więc czasu będzie mniej na czytanie :)

piątek, 19 stycznia 2018

Ikea to złooooo

Czy tylko ja tak mam, że wchodzę do Ikei i popadam w jakąś straszną dziurę?
Wydaje mi się , że spędzam ta\m chwilkę, że biorę tylko dwie , trzy rzeczy, a przy kasie okazuje się , ze wydałam całą pensję...
Nie rozumiem tego :)

Dokładne tydzień temu byłam z Mamą na szopingu, odwiedziłyśmy Ikea, Pepco kilka marketów budowlanych i Agata Meble.
Klamka zapadła w marcu Mąż ma urlop i remontujemy ostatni pokój wymagający remontu .
Robiliśmy przegląd farb, podług, drzwi i tych wszystkich rzeczy do remontu potrzebnych.
Przed wycieczką po sklepach byłam przekonana, że wszystko mam już wybrane, że wiem co chcę jadę tylko rozeznać się w cenach. O ja naiwna !!!
Teraz dopiero mi się w głowie namieszało. Już nie jestem przekonana co do swojej poprzedniej wizji.

W Ikea miałam kupić tylko lustro do korytarza, ale okazało się, że jest świetne małe biurko i krzesło , które również będzie idealnie pasowało do zamysłu małego pokoju więc i to trafiło do naszego koszyka. Zarówno lustro jak i biurko jeszcze nie zostało złożone, leży w kartonach więc nie ma co pokazywać.
Po za tymi większymi zakupami kupiłam również kilka tak zwanych  pierdół .


 słomki koszt ok 5 zł


wyciskarka do cytrusów za 13 zł


żabki i kółka do karnisza jedna paczuszka ma 10 szt i kosztuje 10 zł


Zakończenie karnisza ok 10 zł za komplet


 wkłady do rolki czyszczącej 4 szt 8 zł

No i już tradycyjnie kilka świeczek
ta świeczka pachnie świątecznie. Kosztowała 4 zł




Moja Mama kupiła sobie wyciskarkę do cytryny, karafkę na wodę i oczywiście świeczki .
Niestety nie udało mi się zrobić zdjęć żadnych z zakupów mojej Mamy.



Fotele w tym stylu bardzo mi się podobają. Niestety ceny tych foteli są z kosmosu, a ja nie mam za bardzo miejsca na postawienie sobie takiego w mieszkaniu.
Ten fotel wypatrzyłam w Agata Meble kosztuje 920 zł, i jest wyższy od foteli z Ikea, tzn siedzisko ma wyżej.

Byłyśmy również w Auchan, tam było sporo ciekawych dodatków do domu typu dywaniki, pufy, koce, narzuty itp. Ja sobie nic nie kupiłam, Mama kupiła sobie poszewki na poduszki.
Koszt jednej poszewki to 2 zł a można było wyszukać takie, które nadawały się na poszewki na poduszki ozdobne. Jak będe u rodziców na pewno zrobię zdjęcie poszewek bo wyglądają na prawdę fajnie.
 Jedyne co ja kupiłam w Auchan to podgrzewacze zapachowe. Jedna paczka ma 6 szt podgrzewaczy i kosztowała 2 zł. Po zapaleniu czuć lekki zapach, oba zapachy które ja wybrałam są takie lekkie i rześkie.




No i Pepco. Tu też moja Mama zrobiła większe zakupy.
Ja kupiłam dosłwonie kilka rzeczy.
Kartony w największym dostępnym rozmiarze w Pepco, 2 szt kosztują 15 zł.




Polowałam już trochę czasu na tą ramkę w Pepco i wreszcie się udało. Dokupiłam drugą do kompletu do sypialni. Kosztowała całe 7 zł.




Pudło tekstylne również z Pepco, był to produkt z gazetki kosztował 5 zł jest całkiem pojemny.
Były cztery wersje kolorystyczne: szary, czarny, turkusowy/ miętowy, niebieski. Każdy z tych kolorów był w dwóch wzorach.
Ja kupiłam jeden szary w gwiazdki moja Mama kupiła dwa, czarny i szary będąc u niej zrobię na pewno zdjęcia :)


Sporo rzeczy kupionych, sporo kasy wydane, ale ogólnie z każdego zakupy jestem bardzo zadowolona.